Po odebraniu bagaży Aga z Piotrkiem pojechali od razu do domu. Moja siostra nie była w humorze na zabawy. Od śmierci jej przyjaciółki Agnieszka nie miała na nic ochoty. Jedynie, kto mógł jej poprawić humor był właśnie jej chłopak. Jordan jako przykładny chłopak, który ostatnio sobie nagrabił, zabrał ją do mieszkania. Na szczęście mój przyjaciel nie wypaplał tego co zdarzyło się na imprezie po zakończeniu turnieju. Ja zaś zabrałem Olę do kina, w którym często bywałem... Mała wybrała jakąś komedie, bo oboje nie mieliśmy ochoty na horror. Po dość średnim filmie zabrałem ją na przejażdżkę po tym cudownym mieście! Chciałem, żeby dla niej, Agi i Jordana ten wyjazd był wyjątkowy. Dla mnie to miasto to drugi dom. Przyjeżdżam tu, żeby się zresetować, wyluzować i wyłączyć dla normalnego świata. Ale przede wszystkim chciałem spędzić miło czas z przyjaciółmi, których uważałem za rodzinę. Miałem nadzieje, że ten wyjazd zapamiętają do końca życia, albo i jeden dzień dłużej. Przespacerowaliśmy się po Hiszpańskiej ziemi i na wieczór wróciliśmy do domu.
Aga spała wtulona w Jordana, a mój przyjaciel oglądał powtórkę meczu Hiszpanii z Brazylią. Wyglądali na taką cudowną parę, szczęśliwą i kochającą się. Cieszyłem się, że moja ukocha siostra znalazła sobie faceta. Co prawda nie byłem przekonany, żeby Piotrek tak łatwo się zaaklimatyzował w stały związek, ale jeśli na prawdę kocha Młodą to nie będzie żadnych wyskoków w bok!
Wszyscy byliśmy zmęczeni podróżą. Piotrek zaniósł swoją dziewczynę do sypialni. Ola też poszła się położyć. A ja z przyjacielem postanowiliśmy jeszcze wypić po jednym piwku na dobranoc, przy okazji oglądając mecz piłki nożnej!
- Jak Ci jest z Agnieszką ? - zapytałem nagle.
- W porządku. - odpowiedział nie odrywając wzroku z telewizora.
- Tylko w porządku ?! - zaniepokoiła mnie jego odpowiedź.
- Znów chcesz mnie pouczać ?! Jestem już dużym chłopcem i dam sobie radę. - Przyjaciel wykrzyczał na cały dom.
- Stary spokojnie, dziewczyny śpią! - próbowałem go uspokoić. - Po za tym nie zamierzam cię pouczać, baranie. Tak pytam, po prostu jestem ciekawy. Ty też mnie o to pytałeś jak byłem z Anetą... - trudno wypowiadało mi się jeszcze to imię.
- Okej, sorry. - przeprosił. - Ale co mam ci powiedzieć... - zaczął po chwili. - Że jest źle? Że przez tą śmierć jej przyjaciółki dogaduje się z nią gorzej... Że mniej mi mówi i czasem nawet wysyła do domu bez żadnych wyjaśnień !? - zakończył.
- Dlaczego mi tego nie powiedziałeś wcześniej ? - zapytałem zdziwiony.
- Bo sam wiesz, że nie lubię mówić o problemach, nawet tobie! - spojrzał na mnie. - A teraz koniec rozmowy. Idę spać i tobie też radzę. - wyszedł z pokoju.
Nigdy nie spodziewałbym się, że między nimi jest źle. Za każdym razem widzę ich szczęśliwych. Cholernie dobrze udają... Trochę zszokowała mnie ta odpowiedź Jordana. Wiem, że powiedział mi to żebym tylko nie truł mu dupy. Zastanawiałem się jak im pomóc to naprawić. Może gdy siostra pogodzi się z tym co spotkało jej przyjaciółkę znów będzie zachowywać się normalnie w stosunku do Piotrka i innych. Nigdy nie chciałem, żeby Agnieszka cierpiała. A nie pomyślałem o przyjacielu, który też może mieć ciężkie dni. W końcu muszę to nadrobić i zacznę od jutra! Chwilę później usłyszałem krzyk Jordana.. Strasznie mnie to przestraszyło. Mój przyjaciel nie był aż tak pijany, żeby stroić sobie żarty o tej porze. W końcu było już kilka minut po północy. Jak najszybciej wbiegłem po schodach na górę do ich pokoju. Zobaczyłem Agnieszkę wtulającą się w Piotrka. Obok nich na prześcieradle leżały 3 różne opakowania po lekach. Nie mogłem uwierzyć, że moja siostra chciała sobie zrobić takie głupstwo! Zdębiałem gdy spojrzałem na twarz Agi pełnej strachu. Bardzo powoli podszedłem do niej i spojrzałem jej w oczy.
- Wzięłaś coś? - milczała. - Aga to ważne... Czy połknęłaś jakiekolwiek tabletki ? - pokręciła przecząco głową, wtulając się w chłopaka.
- Ciiii, maleńka! Nie płacz już. - Piotrek próbował ją uspokoić.
Ja również próbowałem się uspokoić. Mało brakowało żebym nie wybuchnął. Co ona sobie myślała... Przecież nie wiem jak bym zareagował gdyby coś jej się stało. Tak bardzo ją kochałem. W oczach zebrały mi się łzy. Musiałem wyjść i się przewietrzyć. Ola nadal spała więc wykorzystałem sytuacje i ruszyłem na spacer. Byłem ciekaw jaki miała powód by móc zrobić coś takiego. Przecież normalny człowiek nie ma nawet taki myśli. Zastanawiałem się czy przypadkiem Aga nie jest chora. Może potrzebna jest jej pomoc psychologa...
Po bardzo długim spacerze wróciłem do domu. Przed pójściem spać chciałem jeszcze zajrzeć do ich sypialni. Siostra już smacznie spała nadal wtulona w przyjaciela. Zaś Piotrek leżał wpatrując się w Agę.
- Czemu nie śpisz ? - zapytałem tak cicho jak tylko mogłem.
- Będę ją pilnował. Nie chce, żeby popełniła głupstwo jak będę spał. - powiedział głosem pełnym opieki.
- To może poczuwamy razem ? - zapytałem.
- Nie, idź. I tak nie mam ochoty spać. - uśmiechnął się sztucznie. - Dobranoc.
- Dobranoc. - opowiedziałem, wychodząc z pokoju.
*****************************************
Wstałem z samego rana chodź położyłem się późno. Jordana jednak zmógł sen. Zajrzałem do nich tuż po wyjściu z pokoju. Czasem na prawdę ze mnie ranny ptaszek. Wziąłem szybki prysznic i postanowiłem przygotować nam wszystkim śniadanie! Gdy wszyscy wstali kanapeczki i herbata była już gotowa na tarasie. Chciałem zjeść ze wszystkimi i porozmawiać... W szczególności miałem nadzieje, że uda mi się nawiązać rozmowę z moją siostrą. Cały cudowny, piękny i ciepły poranek przesiedzieliśmy na tarasie rozmawiając. Co najważniejsze Agnieszka zaczęła się udzielać i to dość poważnie. Byłem bardzo miło zaskoczony i cieszyło mnie to, że moja siostra zaczyna żyć normalnie. Miałem nadzieje, że już takie akcje się nie powtórzą, ale nadal chciałem z nią porozmawiać. Przyjaciel razem z Olą zostawili nas samych. Aga siedziała skubiąc obrus, a ja kompletnie głupi nie wiedziałem jak zacząć tą poważną rozmowę.
- Dlaczego chciałaś to zrobić ? - zapytałem w końcu. Chodź nie wiedziałem czy to jest odpowiednie pytanie.
- Nie wiem. - odpowiedziała, bez namysłu. - Nie dawałam sobie z tym wszystkim już rady.
- Z tym wszystkim ? - zapytałem nie rozumiejąc co ma na myśli.
- Strasznie przytłoczyła mnie śmierć mojej przyjaciółmi. - spojrzała do góry. - Czułam się nie potrzebna i nie kochana. Miałam wrażenie, że nikogo nie obchodzę... - zamknęła oczy.
- Aga, no co ty gadasz... - powiedziałem głosem pełnym troski. - Rodzice cię kochają, Jordan cie kocha. Nawet nie wiesz jak ja cię mocno kocham. Jesteś moją siostrą i obchodzisz mnie jak nikt inny!
Podszedłem do niej bez namysłu i przytuliłem ją tak mocno jak tylko mogłem. W tamtej chwili poczułem się winny tego co się wydarzyło tej nocy. Wszystko stało się jasne... Agnieszka nie czuła troski i podparcia w tak ważnych dla niej chwilach. Przez dłuższy czas siedzieliśmy razem na tarasie. Siostra nadal wtulała się we mnie. Opowiadaliśmy sobie śmieszne wydarzenia z przeszłości.
- Aga...- spojrzała mi w twarz. - Obiecaj mi, że więcej nie zrobić... Po prostu mi to obiecaj! - w oczach miałem łzy. - Cokolwiek się wydarzy nie zrobisz tego!
- Obiecuje Michał. Nie martw się więcej nie popełnię takiego głupstwa! - wtuliła się w moją klatkę.
Cieszyłem się, że usłyszałem to z jej ust! Wierzyłem, że spełni obietnice.
- Dlaczego chciałaś to zrobić ? - zapytałem w końcu. Chodź nie wiedziałem czy to jest odpowiednie pytanie.
- Nie wiem. - odpowiedziała, bez namysłu. - Nie dawałam sobie z tym wszystkim już rady.
- Z tym wszystkim ? - zapytałem nie rozumiejąc co ma na myśli.
- Strasznie przytłoczyła mnie śmierć mojej przyjaciółmi. - spojrzała do góry. - Czułam się nie potrzebna i nie kochana. Miałam wrażenie, że nikogo nie obchodzę... - zamknęła oczy.
- Aga, no co ty gadasz... - powiedziałem głosem pełnym troski. - Rodzice cię kochają, Jordan cie kocha. Nawet nie wiesz jak ja cię mocno kocham. Jesteś moją siostrą i obchodzisz mnie jak nikt inny!
Podszedłem do niej bez namysłu i przytuliłem ją tak mocno jak tylko mogłem. W tamtej chwili poczułem się winny tego co się wydarzyło tej nocy. Wszystko stało się jasne... Agnieszka nie czuła troski i podparcia w tak ważnych dla niej chwilach. Przez dłuższy czas siedzieliśmy razem na tarasie. Siostra nadal wtulała się we mnie. Opowiadaliśmy sobie śmieszne wydarzenia z przeszłości.
- Aga...- spojrzała mi w twarz. - Obiecaj mi, że więcej nie zrobić... Po prostu mi to obiecaj! - w oczach miałem łzy. - Cokolwiek się wydarzy nie zrobisz tego!
- Obiecuje Michał. Nie martw się więcej nie popełnię takiego głupstwa! - wtuliła się w moją klatkę.
Cieszyłem się, że usłyszałem to z jej ust! Wierzyłem, że spełni obietnice.
Wszyscy bez wyjątku wieczorem wyruszyliśmy na stadion Camp Nou. Przed halą były 3 potężnie wielkie kolejki, które nie widziały końca. Na szczęście mieliśmy wejściówki VIP i wychodziliśmy całkiem innym wejściem. Siedzieliśmy w loży razem z -Patricią - żoną Villi, Bruną i Davidem Luccą - dziewczyną i synem Neymara, Antoniellą - żoną Messiego i Shakirą - dziewczyną Pique! Przed samym meczem przyszedł do nas Ney. Dałem mu przysłowiowego kopa na szczęście i życzyłem powodzenia! O równej 19:30 chłopaki wyszli na murawę. Leo przybił żółwika z Suarezem, sędzia dmuchnął w gwizdek i chłopaki zaczęli grę. Rozpoczęła się pierwsza połowa. Nie przepadałem za Realem, chodź do wszystkich zawodników miałem wielki szacunek za to co robią. Liczyłem na dobrą piłkę i oczywiście wygraną Barcelony. Mecz był totalnie zacięty... Po pierwszej połowie na tablicy widniał wynik 1:1. Sprawcami goli byli: Suarez i Ronaldo. Chłopakom ciężko było przedostać się do pola rywali. Miałem nadzieje, że w drugiej połowie to się poprawi. Gdy tylko chłopaki ruszyli do szatni, Neymar pojawił się obok mnie razem z synem. Usiadł na wolnym miejscu tuż obok, posadzając na kolanach Davida. W minie przyjaciela dostrzegłem grymas. Nie był tym żartownisiem zawsze stojącym sobie żarty. Nie dzisiaj! Widziałem, że coś musiało być na rzeczy, a ja się dowiem co! Naszą ciszę przerwał Jordan.
- Słuchaj, my idziemy do łazienki dopóki jest przerwa. - przytaknąłem.
Ola nagle dała o sobie znać szturchając mnie w łokieć. Zapomniałem przedstawić ją Neymarowi. Wiedziałem, że jest podekscytowana i denerwuje się pobytem piłkarza tutaj. Nie dziwie się, w końcu nie zawsze można rozmawiać z światowym graczem.
- Aaa, Ney, to jest Ola! - zwróciłem się do przyjaciela. - Ola to jest Neymar! - przedstawiłem ich sobie.
- Bardzo mi miło. - podał jej rękę. - To jest David Lucca. - Aleksandra uśmiechnęła się na znak, że również jej miło Ale widziałem, że jest zdenerwowana.
- Ney... Co się dzieje ? Jesteś jakiś nie swój. Coś z Bruną ? - powiedziałem po hiszpańsku.
- Nie absolutnie. Pomiędzy mną a Bruną jest wszystko w porządku. - zapewnił. - Chodzi o... - sędzia dmuchnął w gwizdek.
Przyjaciel wzruszył ramionami i ruszył w stronę boiska. Rozpoczęła się druga połowa i Neymar wrócił na ławkę dla rezerwowych. Na początku 60 minuty Ronaldo ruszył i był już w naszym polu karnym. Na szczęście był tam Pique. Niestety wszedł wślizgiem i Cristiano leżał na murawie zwijając się z bólu. Sędzia bez wahania wskazał rzut karny. Wszyscy złapaliśmy się za głowy, a na trybunach zawrzało. A gwiazdy Barcelony siedzący na ławce wybiegli na murawę. Piłkarz stanął z piłką ustawioną na odpowiednim miejscu. Na bramce stał Victor Valdes. Miałem jakieś głupie przeczucie, że nasz bramkarz wyciągnie tą piłkę. Niestety moje przeczucie mnie zawiodło i Ronaldo kopnął na 1:2. Jedna z najmniejszych sektorówek Camp Nou szalała z radości. Nie było wątpliwości, że to byli kibice Realu. Na szczęście Barcelona nie długo później doprowadziła do remisu, za sprawą najlepszego czarodzieja footballu - Leo Messiego. Całe trybuny oszalały! Kibice zaczęli śpiewać przyśpiewki klubowe. Rywale absolutnie się nie poddali. Mieli sporo ładnych akcji, lecz bramkarz katalońskiej drużyny wyciągał wszystko co było skierowane w światło bramki. W 90 minucie, gdy niemiecki sędzia doliczył 3 minuty, Suarez dorzucił do Alexisa, który uderzył piłkę z główki w światło bramki. Piłka odbiła ręce Casillasa i wpadła do siatki. Wszyscy piłkarze biegali jak szaleni. Kibice skandowali imię Sancheza. Po paru nie udanych akcjach Madrytu sędzia zdecydował koniec meczu.
Krzyczeliśmy, skakaliśmy, śpiewaliśmy i co najważniejsze wszyscy byliśmy szczęśliwi.. Chłopaki podziękowali sobie nawzajem. Paru piłkarzy zamieniło się ze sobą koszulkami.
Po kilku minutach trybuny zostały puste. Zostałem tylko ja, Ola i paru innych katalońskich kibiców. Zacząłem przypominać sobie ten miesiąc spędzony na tym pięknym stadionie. Wyobrażałem sobie, że ponownie kopie piłkę z chłopakami. To było coś cudownego i znowu chciałem to powtórzyć! To była niesamowita możliwość zagrania i ćwiczenie pod takim trenerskim okiem. Z wielkich cudownych rozmyślań wyrwał mnie krzyk Agi, która stała przy wyjściu i pytała po raz 5 czy długo mają na nas czekać!
- Za chwilę idziemy! Poczekajcie na nas przed wyjściem. - wydarłem się, a echo przeszyło cały stadion.
Powoli podniosłem się z miejsca nie odrywając myśl ani wzroku z murawy Camp Nou. Nawet całkowicie zapomniałem o siedzącej obok Aleksandrze.
- Piotrek mi opowiadał o twoim wyjeździe tutaj... - Tym razem to przyjaciółka wyrwała mnie z rozmyślań. - Chciałbyś zagrać ponownie prawda ? -zdecydowanie zadała głupie pytanie.
- Oczywiście, że tak! Jaki piłkarz nie marzy o tym by zagrać na tym pięknym stadionie razem z najlepszymi zawodnikami na świecie! - odpowiedziałem. - Idziemy? - podałem jej rękę.
Ruszyliśmy w stronę wyjścia gdzie czekał na nas Jordan z moją siostrą. Po meczu wróciliśmy od razu prosto do domu. Wypiliśmy z przyjacielem po piwie, a dziewczyny otworzyły sobie wino. Po północy wszyscy położyliśmy się spać. Położyłem się koło Oli. Wczoraj nie spałem z nią w jednym łóżku. Nie mogłem jeszcze tego zrobić. Ola wtuliła się w moją klatkę piersiową, a mnie przeszył dreszcz. Ona potrafiła być taka odważna. Rozmawialiśmy. Starałem się opowiedzieć jej jak najdokładniej momenty i chwilę spędzone tutaj.
- Dziękuje! - powiedziała w pewnym momencie.
- Olka, proszę cię nie zaczynaj! Lubie cię i cieszę się, że tu jesteś. - słowa same wypadały mi z ust.
- Lubisz mnie... - powiedziała pod nosem. - Czyli to co nas łączy to tylko przyjaźń ?! - poparła się na łokciach.
Nie wiedziałem co mam jej odpowiedzieć. To było trudne pytanie. Sam nie wiedziałem co do niej czułem. Z jednej strony Lubiem ją, a z drugiej chciałem więcej.
- Michał może ja pójdę przespać się do salonu, bo nie chce psuć naszej przyjaźni... - zaznaczając słowo przyjaźni. Wstała i ruszyła w stronę wyjścia.
- Nie! Czekaj... Proszę usiądź. - zamknąłem oczy. - Ola... Bardzo, powtarzam bardzo cię lubię, ale... - przerwała mi, całując w usta.
Odsunąłem się od niej, popatrzyłam jej w oczy i widziałem smutne, pełne żalu spojrzenie. Przysunąłem się bliżej i pocałowałem. Nie wiem co mi się stało, ale chciałem ja w tamtej chwili całować. Całkowicie zapomniałem o moich wcześniejszych myślach. Zakopaliśmy się pod kołdrę wciąż całując. Co działo się później zostało naszą słodką tajemnicą...
Rano obudził mnie dzwonek telefonu. Wymacałem komórkę leżącą na podłodze i odebrałem bez patrzenia na wyświetlacz..
- Cześć stary. Przyjadę za jakąś godzinkę pogadać, okej ?!- YHM... powiedziałem do słuchawki, gdzie po drugiej stronie był Neymar...
*****************************************************
Cześć! Cześć! Cześć! Nadszedł czas na kolejny rozdział. W końcu przyszła czas na chłopaków z Barcelony. Mam nadzieje, że podoba wam się ten rozwój wydarzeń. Piszcie swoje propozycję... Po co Neymar przyszedł do Michała? Jak ułożą się relacje z Olą... Może zdarzą się jakieś niespodzianki.
Myślałam, że wcześniej uda mi się go napisać, ale przez szkołę i inne różne głupoty nie miałam czasu.
KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ, MOTYWUJESZ = KOMENTUJESZ !
Miłego czytania! :D
- Ney... Co się dzieje ? Jesteś jakiś nie swój. Coś z Bruną ? - powiedziałem po hiszpańsku.
- Nie absolutnie. Pomiędzy mną a Bruną jest wszystko w porządku. - zapewnił. - Chodzi o... - sędzia dmuchnął w gwizdek.
Przyjaciel wzruszył ramionami i ruszył w stronę boiska. Rozpoczęła się druga połowa i Neymar wrócił na ławkę dla rezerwowych. Na początku 60 minuty Ronaldo ruszył i był już w naszym polu karnym. Na szczęście był tam Pique. Niestety wszedł wślizgiem i Cristiano leżał na murawie zwijając się z bólu. Sędzia bez wahania wskazał rzut karny. Wszyscy złapaliśmy się za głowy, a na trybunach zawrzało. A gwiazdy Barcelony siedzący na ławce wybiegli na murawę. Piłkarz stanął z piłką ustawioną na odpowiednim miejscu. Na bramce stał Victor Valdes. Miałem jakieś głupie przeczucie, że nasz bramkarz wyciągnie tą piłkę. Niestety moje przeczucie mnie zawiodło i Ronaldo kopnął na 1:2. Jedna z najmniejszych sektorówek Camp Nou szalała z radości. Nie było wątpliwości, że to byli kibice Realu. Na szczęście Barcelona nie długo później doprowadziła do remisu, za sprawą najlepszego czarodzieja footballu - Leo Messiego. Całe trybuny oszalały! Kibice zaczęli śpiewać przyśpiewki klubowe. Rywale absolutnie się nie poddali. Mieli sporo ładnych akcji, lecz bramkarz katalońskiej drużyny wyciągał wszystko co było skierowane w światło bramki. W 90 minucie, gdy niemiecki sędzia doliczył 3 minuty, Suarez dorzucił do Alexisa, który uderzył piłkę z główki w światło bramki. Piłka odbiła ręce Casillasa i wpadła do siatki. Wszyscy piłkarze biegali jak szaleni. Kibice skandowali imię Sancheza. Po paru nie udanych akcjach Madrytu sędzia zdecydował koniec meczu.
Krzyczeliśmy, skakaliśmy, śpiewaliśmy i co najważniejsze wszyscy byliśmy szczęśliwi.. Chłopaki podziękowali sobie nawzajem. Paru piłkarzy zamieniło się ze sobą koszulkami.
Po kilku minutach trybuny zostały puste. Zostałem tylko ja, Ola i paru innych katalońskich kibiców. Zacząłem przypominać sobie ten miesiąc spędzony na tym pięknym stadionie. Wyobrażałem sobie, że ponownie kopie piłkę z chłopakami. To było coś cudownego i znowu chciałem to powtórzyć! To była niesamowita możliwość zagrania i ćwiczenie pod takim trenerskim okiem. Z wielkich cudownych rozmyślań wyrwał mnie krzyk Agi, która stała przy wyjściu i pytała po raz 5 czy długo mają na nas czekać!
- Za chwilę idziemy! Poczekajcie na nas przed wyjściem. - wydarłem się, a echo przeszyło cały stadion.
Powoli podniosłem się z miejsca nie odrywając myśl ani wzroku z murawy Camp Nou. Nawet całkowicie zapomniałem o siedzącej obok Aleksandrze.
- Piotrek mi opowiadał o twoim wyjeździe tutaj... - Tym razem to przyjaciółka wyrwała mnie z rozmyślań. - Chciałbyś zagrać ponownie prawda ? -zdecydowanie zadała głupie pytanie.
- Oczywiście, że tak! Jaki piłkarz nie marzy o tym by zagrać na tym pięknym stadionie razem z najlepszymi zawodnikami na świecie! - odpowiedziałem. - Idziemy? - podałem jej rękę.
Ruszyliśmy w stronę wyjścia gdzie czekał na nas Jordan z moją siostrą. Po meczu wróciliśmy od razu prosto do domu. Wypiliśmy z przyjacielem po piwie, a dziewczyny otworzyły sobie wino. Po północy wszyscy położyliśmy się spać. Położyłem się koło Oli. Wczoraj nie spałem z nią w jednym łóżku. Nie mogłem jeszcze tego zrobić. Ola wtuliła się w moją klatkę piersiową, a mnie przeszył dreszcz. Ona potrafiła być taka odważna. Rozmawialiśmy. Starałem się opowiedzieć jej jak najdokładniej momenty i chwilę spędzone tutaj.
- Dziękuje! - powiedziała w pewnym momencie.
- Olka, proszę cię nie zaczynaj! Lubie cię i cieszę się, że tu jesteś. - słowa same wypadały mi z ust.
- Lubisz mnie... - powiedziała pod nosem. - Czyli to co nas łączy to tylko przyjaźń ?! - poparła się na łokciach.
Nie wiedziałem co mam jej odpowiedzieć. To było trudne pytanie. Sam nie wiedziałem co do niej czułem. Z jednej strony Lubiem ją, a z drugiej chciałem więcej.
- Michał może ja pójdę przespać się do salonu, bo nie chce psuć naszej przyjaźni... - zaznaczając słowo przyjaźni. Wstała i ruszyła w stronę wyjścia.
- Nie! Czekaj... Proszę usiądź. - zamknąłem oczy. - Ola... Bardzo, powtarzam bardzo cię lubię, ale... - przerwała mi, całując w usta.
Odsunąłem się od niej, popatrzyłam jej w oczy i widziałem smutne, pełne żalu spojrzenie. Przysunąłem się bliżej i pocałowałem. Nie wiem co mi się stało, ale chciałem ja w tamtej chwili całować. Całkowicie zapomniałem o moich wcześniejszych myślach. Zakopaliśmy się pod kołdrę wciąż całując. Co działo się później zostało naszą słodką tajemnicą...
Rano obudził mnie dzwonek telefonu. Wymacałem komórkę leżącą na podłodze i odebrałem bez patrzenia na wyświetlacz..
- Cześć stary. Przyjadę za jakąś godzinkę pogadać, okej ?!- YHM... powiedziałem do słuchawki, gdzie po drugiej stronie był Neymar...
*****************************************************
Cześć! Cześć! Cześć! Nadszedł czas na kolejny rozdział. W końcu przyszła czas na chłopaków z Barcelony. Mam nadzieje, że podoba wam się ten rozwój wydarzeń. Piszcie swoje propozycję... Po co Neymar przyszedł do Michała? Jak ułożą się relacje z Olą... Może zdarzą się jakieś niespodzianki.
Myślałam, że wcześniej uda mi się go napisać, ale przez szkołę i inne różne głupoty nie miałam czasu.
KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ, MOTYWUJESZ = KOMENTUJESZ !
Miłego czytania! :D