piątek, 21 sierpnia 2015

Rozdział 7 " Każdego dnia mamy szansę na lepsze życie, tylko od nas zależy czy to wykorzystamy!"

Właśnie ruszyłem na poszukiwania prezentu dla Jordana. Kompletnie nie mam pojęcia co mam mu kupić. Nie miałem konkretnego pomysłu na to co by chciał dostać, a czego nie ma i co by mu się przydało... W sklepie muzycznym Pani kasjerka zaproponowała mi bilety na koncert. Piotrek uwielbiał Eminema i dlatego to na jego koncert kupiłem mu bilety! Miałam jeszcze jedną niespodziankę, o którą musiałem poprosić dobrego przyjaciela. Wykonałem pewien telefon i utwierdziłem się w przekonaniu, że przyjaciel dostanie ode mnie super prezent!
Razem z Agą zorganizowaliśmy mu mega imprezę w wynajętym klubie. O 20 zabrałem Piotrka pod pretekstem piwa do klubu, w którym miały odbyć się urodziny. Mina przyjaciela była bez cenna gdy zobaczył tych wszystkich ludzi śpiewających mu sto lat! Wypiliśmy toast Piotrka i zaczęła się impreza. Piłkarz dokładnie o północy ogłosił wszystkim swój związek z moją siostrą. Wszyscy zaczęli im gratulować. Nikt nie miał pojęcia, że moja siostra i jubilat są razem. Nikt oprócz mnie! Po tych skromnych gratulacjach zabrałem na chwilę ze sobą przyjaciela na dwór. Chciałem, żeby był trzeźwy gdy powiem mu o prezencie.
Nie miałem pojęcia jak mam to powiedzieć. Nigdy nie lubiłem składać życzeń... Dałem mu więc kopertę i poprosiłem by od razu ją otworzył. Był bardzo szczęśliwy koncertem idola.
- Stary, nie wiem jak mam Ci dziękować! - przytuliłem go.
- To jeszcze nie koniec niespodzianek... - musiałem mu powiedzieć o tym co wymyśliłem.
- Dobra mów, bo umrę z ciekawości. - uśmiechnął się. Milczałem przez chwilę.
- Jedziemy na mecz do Barcelony. - oddychnąłem głęboko, czekając na jego reakcję.
- Jaja sobie robisz? - pokręciłem głową. - Jedziemy na mecz Barcelony do Hiszpanii? - upewniał się.
- Tak Jordan! Jedziemy na Camp Nou na mecz Barcelony z Realem! 
Przyjaciel usiadła na krawężniku i zakrył twarz dłońmi. Po jego reakcji stwierdziłem, że musiał być w szoku. Cieszyłem się, że Piotrkowi spodobał się mój prezent! Chciałem, żeby swoje 24 urodziny spędził jak najlepiej. Chodź musiałem z nim jeszcze porozmawiać o jednej kwestii, dopóki jeszcze był dość trzeźwy.
- Stary, muszę z tobą jeszcze o czymś porozmawiać. - Przyjaciel zmienił wyraz twarzy. - Chodzi o moją siostrę... Nie przeszkadza mi to, że z nią jesteś, a wręcz przeciwnie. Bardzo, ale to bardzo się cieszę!
- Okej, no więc o co chodzi ? - zapytał wprost.
- Po prostu wiem jaki jesteś. Nie chcę, żebyś ją skrzywdził, bo Aga jest jeszcze młoda i różnie może na to zareagować. A widzę, że bardzo jej zależy na tym związku. Proszę cię jako przyjaciela, obiecaj mi że jej nie skrzywdzisz. Albo jeśli nie traktujesz jej poważnie to rozstań się z nią. Wiem, że przyjaźnimy się od najmłodszych lat, ale moja siostra jest dla mnie wszystkim!
- Trochę już dorosłem i zmądrzałem. Michał, obiecuje Ci, że jej nie skrzywdzę! - podałem mu rękę.
Po chwili na dwór w poszukiwania za Jordanem przyszła Agnieszka. Przyjaciel poszedł zatańczyć z siostrą, a ja usiadłem na ławce obok klubu. Znów zacząłem myśleć o Anecie. Zacząłem wyobrażać sobie te piękne chwilę, które razem przeżyliśmy. Przed oczami ukazały mi się dni spędzone w Barcelonie, spotkania po każdym meczu, imprezy, spacery... To wszystko było piękne. Zastanawiałem się czy Aneta mówiła prawdę. Czy to możliwe, że nic nie czuła do tamtego chłopaka. Dlaczego wcześniej nie wspomniała mi o swoim narzeczonym. Tak bardzo się na niej zawiodłem... Ale nadal ją kochałem i chyba nawet gotów byłbym jej wybaczyć.
- Przepraszam, wszystko w porządku ? - zapytała nieznajoma dziewczyna, która wyrwała mnie z rozmyślań. - Jestem Ola. - podała mi dłoń.
- Tak, wszystko dobrze. Zamyśliłem się. - uśmiechnąłem się sucho. - Michał, miło mi.
Miała cudowny uśmiech! Bardzo dobrze mi się z nią rozmawiało. Od samego początku znaleźliśmy wspólny język. Opowiedziałem jej o znajomości z Jordanem i naszych wspólnych najlepszych wspomnieniach, o Hiszpanii i mojej siostrze, którą już poznała. Ona odwdzięczyła mi się tym samym. Opowiedziała mi czym się zajmuje, kto w jej życiu jest najważniejszy. Dowiedziałem się również, że zwiedziła kupę cudownych miejsc! Wychowywała się bez ojca, a matka zmarła jej 3 lata temu. Po długiej rozmowie ciągnącej się bez końca postanowiliśmy wrócić na urodziny. Nie miałem pojęcia skąd Ola znała się z Piotrkiem. Po powrocie jeszcze rozmawialiśmy dopóki siostra nie wyrwała mnie do tańca.
W takcie szaleństw na parkiecie z siostrą zauważyłem, że moja nowo poznana koleżanka zbierała się do domu. Chciałem się z nią jakoś pożegnać... Przeprosiłem grzecznie siostrę i poszedłem do Oli, która właśnie zamykała drzwi lokalu.
- Halo, ty już wychodzisz ? Impreza dopiero się rozkręca. - powiedziałem zrezygnowany.
- Tak, już jest 3 nad ranem, a ja muszę wstać o 7 do pracy. - odpowiedziała nie zbyt szczęśliwa.
- Zamówić Ci taksówkę ? - zapytałem bez wahania.
- Nie dziękuje, przejdę się. To nie daleko. Przejdę tylko przez park i jestem w domu ! - uśmiechnęła się.
- Odprowadzę Cię. - powiedziałem bez wahania. - Nie będziesz szła sama przez park. - wyjaśniłem.
Ola przystanęła na moją propozycję, a ja z chęcią ją odprowadziłem. Miałem chęć z nią porozmawiać o czymkolwiek Koleżanka mieszka w centrum miasta, w pięknym dużym mieszkaniu. Nie chciałem się narzucać i wchodzić do środka. Po za tym musiała rano wstać do pracy, a ja ją rozumiałem.
Grzecznie się pożegnałem, dostając buziaka za odprowadzenie. Wróciłem na imprezę, a na niej zostali już tylko najwytrwalsi. Seba z Kacpim leżeli na sofie ledwo kontaktując się z rzeczywistością. Aga z Piotrkiem sprzątali co nie co po imprezie. Postanowiłem nie stać jak kołek i pomóc im. Mając nadzieje, że nie będą zadawać za dużo zbędnych pytań... Piotrek zapytał tylko gdzie się podziałem przez tą godzinkę. Skłamałem i powiedziałem mu, że poszedłem się przewietrzyć, bo nie czułem się za dobrze! Nie chciałem im mówić o rozmowie z Olą, która była na prawdę fajną dziewczyną, ale wiem jakie skojarzenia by miała moja siostra.
Pojechaliśmy wszyscy taksówką do Jordana. Postanowiłem się tam przespać razem z Agą. Nie miałem siły wracać do domu o tej porze. Obudziłem się z potwornym bólem głowy. Z kuchni dochodziły do mnie głosy Agi i Kacpra! Bardzo powoli zwlokłem się z łóżka i zajrzałem do kuchni.
- No cześć. - powiedziałem bardzo powoli. - Aga daj mi coś do picia...Pliiis. 
- Coś Ty taki niemrawy dzisiaj. - Jeszcze tego brakowało, żeby się ze mnie naśmiewali. - Trzymaj! - W końcu dostałem wody.
- Co ty wczoraj za pannę wyrwałeś ? - zapytał niespodziewanie przyjaciel.
- Jaką pannę? Stary coś Ci się śniło...- zaśmiałem się. - Nie mam pojęcia o kogo Ci chodzi...
- Ooooj chyba coś kręcisz baranie! - pokręciłem przecząco głową. - A ta kuzynka Jordana ? - zapytał.
- Jaka znowu kuzynka ? Proszę Cię Kacpi nie pij aż tyle na imprezach. - poklepałem go po plecach.
Jeszcze posprzeczaliśmy się trochę i w końcu przyjaciel odpuścił. A ja dowiedziałem się jednej ważnej rzeczy... Ola to kuzynka Piotrka, no super, po prostu cudownie!  Byłem pewny, że Kacper tak czy tak nie odpuści i będzie drążył temat tajemniczej dziewczyny dopóki się nie przyznam i nie powiem co i jak. W trakcie śniadania przyszedł do nas całkowicie NIE żywy Piotrek...Wypiliśmy po piwie przy okazji grając w Fifę. Po południu wróciłem z Agą do domu i od razu szykowałem się do spania... Przy okazji opróżniłem kieszenie i znalazłem bardzo ciekawą rzecz. W tylnej kieszeni od spodni znalazłem karteczkę z numerem telefonu. Zastanawiałem się czy to przypadkiem nie Oli. Chciałem się upewnić, żeby nie wyjść idiotę. Postanowiłem zapytać w prost pisząc do niej SMS-a. :
" Cześć. Czy to numer Oli ?"
Nie miałem pojęcia jak inaczej mam zapytać. Po za tym lubię mówić w prost. Na odpowiedź nie musiałem czekać długo :
"To zależy kto pyta? :)" 
No tak teraz będziemy bawić się w kotka i myszkę. No cóż, raz kozia śmierć. Najwyżej zablokuje ten numer i kropka. Przecież nikt nie będzie mnie nękał. Uśmiechnąłem się na myśl, że właściwie to pewnie Ola się ze mną teraz bawi, wiedząc, że to ja. Postanowiłem napisać prawdę i zabrać va bank!
" Z tej strony ten bardzo przystojny chłopak, który wczoraj odprowadził Cię jak dżentelmen pod same drzwi twojego mieszkania." 
Czekałem na jej odpowiedź. Iii nagle usłyszałem dzwonek wiadomości...
" Żaden przystojny mężczyzna nie odprowadzał mnie do domu... Przynajmniej nie aż tak bardzo przystojny i pewny siebie. Co ten alkohol robi z ludźmi!!! :D"
 Taaak, wiedziałem już to była ona. Trochę mnie tym przygasiła ale nie sadze, że tak o mnie myśli.. Miałem taką nadzieje! Polubiłem ją i właściwie odechciało mi się już spać...
" Co ty na to, żeby z tym pustym, brzydkim samolubem wybrać się na kolację ? "
 No to już po mnie jak się nie zgodzi... Wyjdę na kompletnego głupka. Właściwie dopiero teraz zdałem sobie sprawę, że dzięki niej nie myślałem od imprezy o Anecie. To chyba jedyna osoba, która potrafiła to zrobić i to jeszcze nie świadomie!
" A kiedy byś chciał się na takową kolację wybrać :)? " 
To chyba jasne, że dzisiaj jeśli tylko jej by pasowało. No tak zapytaj, głupi samolubie...!
" Na przykład dzisiaj wieczorkiem. Tak około 20. Co ty na to ? ;3 "
Na szczęście Ola była zainteresowała i potwierdziła przyjście. Umówiliśmy się w dowolnym wybranym miejscu, który był najbliżej domu koleżanki. Nie chciałem żeby znowu przechodziła przez ten przeklęty park. Przed samym wyjściem dostałem SMS-a od Jordana z propozycją na imprezę w klubie. Ale po pierwsze umówiłem się właśnie z jego kuzynką, a po drugie nie miałem ochoty na drugą imprezę w weekend. Nie mogłem napisać mu wszystkiego więc dałem znać, że na razie nie mam ochoty na alkohol...
Gdy tylko się pojawiła w umówionym miejscu, dałem jej czerwoną różę i zamówiłem wino. Ponownie bardzo dobrze mi się z nią rozmawiało. Ola była na prawdę miła i miała poczucie humoru. Bardzo ucieszyło ją to, że gram w piłkę i jeszcze w jednym klubie z jej kuzynem. Ona osobiście pracuje w klubie, a jej hobby jest taniec. Ponownie spędziłem z nią miło czas. Po miłej kolacji odprowadziłem ją do domu i po 12 byłem już u siebie. Nawet nie miałem pojęcia kiedy te 4 godziny minęły...

*******************************
Cześć Wszystkim ! :) Jak wam się podoba ten rozdział ? Zabierałam się za niego dwa razy. Miał się pojawić jakieś 4 dni temu, ale nie wyszło... Zabrakło weny :C.
Jak myślicie, czy z tej znajomości Oli i Michała wyjdzie coś poważnego ? Czy może nie będzie mógł się pogodzić z przeszłością i wróci do Anety?
Piszcie swojej propozycję i jak wy uważacie co się wydarzy itp :)
Komentujcie i motywujcie do dalszego pisania, bo to pomaga strasznie!!! ;3
Aaaa i dziękuje za te cudowanie 1000 wyświetleń, aaaj !♥
Pozdrawiam i do następnego! Buźka :*

niedziela, 9 sierpnia 2015

Rozdział 6 " Najtrudniej jest ukryć ból... "

Miałem mieszane myśli widząc przed sobą Anetę. Z jednej strony chciałem do niej podejść i ją przytulić, ale z drugiej nadal pamiętałem co usłyszałem u niej w domu. Już nie wiedziałem jak mam z nią rozmawiać. Chciałem łagodnie jej powiedzieć, że to już nie ma sensu. Ale tak na prawdę myślałem kompletnie inaczej... Nadal ją kochałem. Już nie miałem siły z nią rozmawiać. Miałem ochotę zostać sam, całkiem sam!
- Czego chcesz ? Mało Ci jeszcze...? - Nie miałem siły się kłócić.
- Przyjechałam tu żeby Ci wszystko wyjaśnić, a ty musisz mnie wysłuchać! - zaśmiałem się.
- Ja nic nie muszę, zapamiętaj! Jedyne co, to mogę Cie wysłuchać... i to zrobię żebyś w końcu dała mi spokój!
Usiadła koło mnie i załapała mnie za dłoń, którą od razu zabrałem. Jeszcze raz mnie dotknie a przyrzekam, że nie wytrzymam i ją pocałuje. Popatrzyła na mnie, jakby zastanawiała się czy jestem gotowy. Zaczekała mówić, a w zasadzie opowiadać. Szkoda, że nie wiedziała iż dla mnie sprawa była już przesądzona i zamknięta.
- Wiem, że Cię oszukałam. Strasznie żałuje, że nie powiedziałam Ci wcześniej o... o moim narzeczonym. Ale to na prawdę nie tak jak myślisz. Straciłam twoje zaufanie, wiem... Straciłam ciebie. Chcę to naprawić, rozumiesz?! Kocham Cię najbardziej na świecie. Na prawdę nie wyobrażam sobie bez ciebie życia. - błądziła bez sensu.
- Do rzeczy! - powiedziałem poważnie.
- Okej. - spojrzała w moją stronę. - Bałam się Ci o tym powiedzieć na początku naszej znajomości. Moi rodzice od samego początku mieli dla mnie księcia z bajki. Przystojnego, bogatego Maćka, który mieszkał ode mnie zaledwie kilometr dalej. Tylko że ja wolałam ciebie. Zaczęliśmy się spotkać, rozmawiać i już wtedy wiedziałem, że to ty jesteś tym za którego chciałam wyjść. Bo to z tobą przeżywałam najwspanialsze dni mojego życia. Byłam z tobą bo przy tobie czułam się na prawdę bezpieczna. Już dawno chciałam skończyć tą znajomość z Maciejem, ale wiem, że rodzice znienawidzili by mnie za to.
- A jak sądzisz... Jak ja teraz się czuje ? - zapytałem wpatrując się w ścianę.
- Tęsknie za tobą i tak cholernie mi przykro! Moi rodzice są trudni... Wiem, że nie powinnam Cię okłamywać, wiem że już dawno powinnam zerwać znajomość z Maćkiem. - powtórzyłem pytanie. - Kochasz mnie, ja to wiem! Michał, widzę to, kochasz mnie! - próbowała dotknąć mojej twarzy.
- Nie... Już nie.- Wstałem. - Nie zaufam Ci już. To koniec i proszę daj mi spokój! - powiedziałem to z trudem. - Żegnaj. Tym razem już na zawszę. 
Gdy tylko zamknąłem za nią drzwi, z moich oczu popłynęły łzy. To koniec! ~ pomyślałem. Siedziałem pod drzwiami i płakałem. Dlaczego to musiało być takie trudne? Bardzo chciałem jej wybaczyć i znów przytulić, pocałować. Wziąłem z lodówki 0,7 wódki i poszedłem na taras. Piłem jeden kieliszek za drugiem, bez opamiętania, aż odleciałem... Obudziłem się na sofie w salonie. Na podłodze siedziała Aga oparta o łóżko. Poniosłem się powoli, z potwornym bólem głowy i nagle się odwróciła.
- Hej braciszku! Jak się czujesz ? - zapytała.
- Nie użalajcie się nade mną! - wydarłem się.
Podniosłem się i ruszyłem szybkim krokiem do łazienki. Wziąłem zimny prysznic i uświadomiłem sobie, że moja siostra nie miała niczego złego na myśli. Przez Anetę nie cierpię tylko ja, ale też moi bliscy. Na dodatek zachowuje się dość dziwnie... Postanowiłem pójść ją przeprosić. Usiadłem na podłodze koło niej. Popatrzyłem na jej twarzy, żeby cokolwiek z niej wyczytać. Ale nic, kompletnie nic.
- Agnieszka, przepraszam. Nie powinienem Cię tak traktować! - przytuliłem ją.
- Nic się nie stało, na prawdę. Ale Michał... martwię się o ciebie. - powiedziała cicho.
- Wiem! Kocham Cię siostra. - przytuliłem ją mocniej. - Gdzie są chłopaki ?
- Poszli na piwo i na zakupy. A ja... Mam coś dla ciebie. -  uśmiechnęłam się.
Podsunęła mi wielkie pudełko. Spojrzałem na jej uśmiech i rozpakowałem. W środku było kolejne pudełko tak samo ładnie zapakowane. W środku był wielki kuferek z kłódka. Aga wyciągnęła rękę i wręczyła mi kluczyk. W ładnie zapakowanym pudełku znajdował się kupon na bungee, bilet na tomorrowland i zdjęcie deski snowboardowej, która bardzo mu się podobała. Przyjrzałem się jej dokładnie.
- Ona czeka na ciebie w domu. - uśmiechnęłam się.
- Zgłupiałaś ? Chyba za dużo pieniędzy wydałaś... - spojrzał na mnie poważnie. - Ale dziękuje!
- Może. Sama nie wiem! - zaśmiałam się.
W tym momencie do pokoju wpadł Kamil, cały w śniegu, a za nim Sebastian. Po 5 minutach przyszedł Jordan z 5 reklamówkami.
Postanowiłem przejść się po okolicy i przemyśleć wszystko co się ostatnio wydarzyło. Musiałem zostać sam, żeby to wszystko przetrawić. Na prawdę jeszcze nie wiedziałem jaką podjąć decyzję. Przez ostatnie 24h nie udało mi się ani na chwilę zapomnieć o Anecie...

*********************************

Po święcie 3 króli postanowiliśmy wrócić do domu i wznowić treningi. Nie ukrywam, że chętnie bym został dłużej. Hiszpanie opuściliśmy zaraz po 20, a dokładnie po 4 godzinach ujrzałem Okęcie w Warszawie. Za chwile usłyszałem znajomy głos "Prosimy usiąść i zapiąć pasy. Za chwilę przystąpimy do lądowania". Zdałem sobie sprawę, że właśnie wracamy do starej rzeczywistości! Spojrzałem na siedzącą obok mnie siostrę. Była blada jak ściana...
- Dobrze się czujesz ?! - zapytałem zmartwiony.
- Tak, w porządku. - uśmiechnęła się sztucznie. - Po prostu się boje... - powiedziała tak cicho by nikt jest nie usłyszał.
Uścisnąłem jej dłoń, tak by czuła się bezpiecznie. Po wylądowaniu od razu puściła moją rękę i wysiadła z samolotu. Żadnego "A", ani "B", a co dopiero  "dziękuje". Taka już jest moja kochana siostra. Na lotnisku pożegnaliśmy się z chłopakami i ruszyliśmy w swoim kierunku. 
Byłem potwornie zmęczony podróżą. Przez cały lot nie zmrużyłem ani na chwilę oka. Chciałem jak najszybciej się położyć. Zostawiłem walizki w salonie i udałem się jak najszybciej do łóżka.
Obudziłem się 30 min przed treningiem. Jak najszybciej wziąłem prysznic, spakowałem potrzebne rzeczy i pojechałem na stadion. Na szczęście nie spóźniłem się na trening. Musiałbym robić 10 dodatkowych okrążeń i parę różnych ćwiczeń. Nie miałem za dużo siły na dzisiejszym treningu. Na trybunach była Aga. Siostra nigdy nie przyjeżdżała na nasze treningu. Jedynie gdzie mogłem ją zobaczyć były nasze mecze. Czułem się strasznie, byłem totalnie padnięty. Ruszyłem do szatni jako ostatni, zaś Jordan wyrwał się jako pierwszy. Zazwyczaj było na odwrót... Pomyślałem, że musiał mieć pewną ważną sprawę do załatwienia. Ale to co zobaczyłem na korytarzu wbiło mnie w podłogę. Chociaż moja reakcja była co najmniej dziwna... Widząc Piotrka i Agę całujących się, ruszyłem by go od niej odciągnąć. Nie miałem pojęcia właściwie czemu. Generalnie to wyobrażałem sobie ich razem już od dawna!
- Stary, Co ty robisz ? Nie rozpędzaj się! On ma dopiero 17 lat... - krzyczałem bez sensu.
- Chyba trochę przesadzasz! Po za tym co Ci to przeszkadza ?! - zapytał spokojnie.
- Michał ogarnij się, okej!? - Do akcji wkroczyła siostra. - Po pierwsze nie będziesz mi wybierał przyjaciół, a po drugie to dla twojej świadomości mam skończone 18 lat!
- Ooo kurwa! - zaśmiałem się. - No faktycznie... 4 stycznia! Mogę o coś zapytać ? - pokiwali twierdząco głową. - O kiedy i dlaczego nic mi nie powiedzieliście ? - zapytałem zrezygnowany.
- Bo w sumie to nie wiem czy to coś poważnego. - dodał Jordan.
- To jest coś poważnego. - spojrzała w stronę przyjaciela. - Po prostu jesteśmy ze sobą od sylwestra, a to za krótko by wszystkich o tym informować. - skończyła.
- Sorry za swoje zachowanie! - oddychnąłem głęboko.
Wszyscy wybraliśmy się na jedno piwo, a potem do mojego mieszkania. Postanowiłem zostawić ich samych.
Miałem okazję się trochę przespać... Od początku dnia byłem potwornie zmęczony. Leżałem, wpatrując się w sufit. Myślałem o niej... Myślałem o wszystkich cudownych chwilach, które przeżyliśmy razem. Pamiętałem jak po każdym meczu spotykaliśmy się w kawiarni lub przed szatnią. Pocieszała mnie po każdych przegranych meczach i cieszyła się razem ze mną ze wszystkich wygranych. Widziałem, że tego już nie będzie. To wszystko straciło sens w jej domu.
Usłyszałem kroki w moją stronę. Spojrzałem w stronę drzwi, a w nich pojawiła się ona... Byłem w totalnym szoku. Myślałem, że po ostatniej wizycie da mi spokój, ale chyba jednak się myliłem. Nie odzywała się, tylko po prostu ruszyła w moją stronę. Założyła mi ręce na szyi i pocałowała raz, drugi, trzeci... Odwzajemniłem każdy z jej pocałunków. Bardzo mi tego brakowało, tej bliskości. Położyliśmy się na łóżku nadal całując. Aneta powoli rozpinała koszulę... W końcu opamiętałem się i odciągnąłem ją od siebie.
- Aneta, masz narzeczonego. - powiedziałem łagodnie.
- Widzę, że nadal mnie kochasz! Brakuje Ci mnie, ja to wiem!
- Tak, zgodzę się. Ale to że nadal mi ciebie brakuje nie zmienia faktu, że mnie oszukałaś i nie potrafię Ci wybaczyć. - Mówiłem co czułem.
- Czyli mam Cię stracić przez własną bezmyślność?! Proszę daj mi drugą szanse. Każdy na nią zasługuje! Kocham cię. - wyszeptała.
- Sama sobie odpowiedz na to pytanie... Przykro mi ale nie będę mógł Ci wybaczyć.
Wyszła bez słowa z pokoju. Musiałem osiągnąć swój cel. Miałem chwilowe wyrzuty sumienia, ale tak musiało być. Musiałem w końcu pogodzić się z samotnością. To nie miało żadnych szans przetrwania. Przez to całe myślenie stałem się głodny, bardzo głodny. Zajrzałem przy okazji do salonu, do rodziców.
- Michał możesz nam powiedzieć co się dzieje ? - zapytała mama gdy tylko pojawiłem się w drzwiach.
- Nic mamo. Nic się nie dzieje! Nie martw się... - uśmiechnąłem się.
- Przecież nie jesteśmy ślepi. O co pokłóciłeś się z Anetą ? - dopytywała.
 - Czemu was to wszystko tak interesuje! To są moje prywatne sprawy. Jestem już dorosły. - zdenerwowany poszedłem do kuchni.
- Uspokój się! Powiedz nam to damy Ci spokój synu.- odpowiedział tata.
- Okej, to już koniec mojej znajomości z Anetą. Oszukiwała mnie od 2 lat. Ma narzeczonego! - krzyknąłem. - A teraz się nie wtrącajcie. Miłego dnia!
- Walaniu, a jest u ciebie Jordan ? - zapytał ojciec.
- Nie, jest u Agi... - odszedłem jak najdalej.
Nie chciałem mówić im szczegółów. Wiem jakie przesłuchanie miała by siostra. Chciałem za wszelką cenę jej tego oszczędzić! Miałem ochotę ponownie wylecieć do Barcelony. Chciałbym oderwać się od tego rzeczywistego świata. Wyobrażałam sobie jak nikt mnie nie szuka, a ja mam cisze i święty spokój!
Taaak, gdybym tylko mógł...

____________________________________________________________

Cześć, witam wszystkich. Trochę mi się zeszło z tym postem. Ostatnio w ogólnie miałam weny i czasu... Po za tym ten post jest moim zdaniem trochę nieudany. Nie miało tak być, ale okej, trudno! Zakończył się trochę niespodziewanie. Mam nadzieje, że przykuje waszą uwagę i dacie znać w komentarzach co lubicie. Postaram was się nie zawieść :D!
Miłego czytania!
Pozdrawiam i do zobaczenia! ;3