Mecz układał się po naszej myśli. Wygrywaliśmy 4:0 po golach 2x Messiego, Suareza i Neymara. Trener dał mi zagrać w 79 minucie. Luis wpuścił mnie, zmieniając z Neymarem. Miałam na prawdę sporo akcji ale żadnej nie wykorzystałem. Dopiero w 90 minucie dostałem piłkę od Fabregasa. Zostałem sam na sam z bramkarzem. "Myśl Michał, myśl!" ~powtarzałem sobie w głowie. Zauważyłem, że bramkarz wyszedł dalej od bramki. Wtedy przeszedł mi do głowy pewien pomysł. Gdy podbiegł do mnie dość blisko, przelobowałem go i patrzyłem jak piłka leci w stronę bramki. Na trybunach zaczęło się szaleństwo! Rzuciłem się na ziemie ciesząc z bramki. Podbiegli do mnie pozostali zawodnicy Barcy i gratulowali mi. Schodząc z boiska zobaczyłem uśmiechniętego Enrigue. To był na prawdę cudowny widok. Wiedziałem, że więcej tego mogę nie zobaczyć. Po meczu była impreza u Messiego. Nie zdziwiłem się że nie byłem zaproszony. Gdy kibice opustoszyli stadion, wróciłem na murawę by jeszcze poćwiczyć. Aneta poszła na spotkanie z kolegą, a ja miałem ciszę i spokój. Nagle na boisku pojawił się Leo.
- Co tu robisz ? Nie poszedłeś na własną imprezę ? - zapytałem spokojnie.
- A co to za impreza bez strzelcy ostatniego gola ? - odpowiedział pytaniem na pytanie.
- To może jak już tu jesteś to powiesz mi dlaczego mnie tak nie lubisz ? - uśmiechnąłem się.
- Może w swoim czasie, młody. - wyciągnął do mnie dłoń. - Gratulacje dzisiejszej bramki.
Odwrócił się i zszedł z boiska. Nie wiedziałem po co on tu przyszedł... Nie wierzyłem żeby przyszedł pogratulować mi bramki. Nie mogłem się skoncentrować na dalszych ćwiczeniach, więc wyszedłem ze stadionu. Pod Camp Nou stała grupka ludzi otaczająca Messiego. Pomyślałem, że rozdaje autografy ale po chwili dostrzegłem, że piłkarze leży na ziemi. Bez namysłu podbiegłem do niech i uderzyłem jednego, a potem drugiego w twarz. Za chwile reszta uciekła w ciemną uliczkę. Nie obchodziło mnie, że mogłem mieć kłopoty. Leo oddalił się bez słowa. Postanowiłem nie zwracać na niego uwagi i wrócić prosto do domu. Aneta rozmawiała z Oskarem przez telefon. Byłem bardzo zmęczony i położyłem się spać...
Następnego dnia, po treningu gdy wychodziłem już z chłopakami na katalońskie piwo, które mi tak bardzo smakowało, zaczepił mnie Szanowny Pan Messi. Znów pomyślałem, że mnie w jakiś sposób upokorzy, ale nie zrobił tego. Poprosił żebym poszedł z nim do pabu obok klubu. Nie miałem powodu żeby się nie zgodzić.
- Po co mnie tu przyciągnąłeś ?! Mam się spodziewać jakiegoś żarciku czy coś ? - zapytałem poważnie.
- Nie. Chciałbym ci ...podziękować za wczoraj. - wyciągnął do mnie rękę.
- Czekaj czekaj... Mógłbyś powtórzyć ?! - zaśmiałem się. - Ej, a może Ty masz gorączkę ? - dotknąłem jego głowy.
- Nie no stary przepraszam za moje zachowanie przez ostatnie 2 tygodnie. - na prawdę był poważny.
- Dobra niech będzie! Ale teraz mi powiedz dlaczego?! - musiałem wiedzieć.
- To wyda Ci się głupie, ale... - zawahał się. - myślałem, że chcesz zająć moje miejsce w Barcy.
Nie wytrzymałem i wyśmiałem go. Jak mógłbym zastąpić człowieka nie z tej planety. Jak miałbym być lepszy od mistrza footballu... On na prawdę musiał mieć coś z głową żeby tak myśleć. Rozmawialiśmy do późna... Byłem szczęśliwy, że się pogodziliśmy. Nie chciałem mieć z nim żadnych spięć. Przyjechałem tu żeby się od nich czegoś nauczyć, a nie zająć jego miejsce w Katalonii.
W domu była wielka impreza. Nigdzie nie mogłem znaleźć Anety. Nie mogłem uwierzyć, że zostawiła dom pełen ludzi. Siedziałem na sofie i rozmawiałem z jakąś przypadkową laską, popijając kolejne piwo. Po północy wróciła do domu z Oskarem. Byłem cholernie wściekły i zazdrosny! Od naszego przyjazdu tutaj ciągle się z nim spotyka. Musiałem z nią koniecznie porozmawiać w cztery oczy. Niestety nie doszliśmy do porozumienia i pokłóciliśmy się. Nie miałem ochoty na nią patrzeć tamtego wieczoru. Spakowałam strój na jutrzejszy trening i pojechałem do Neya. Zastałem u niego Pique i Alvesa. Oglądali razem jakiś horror i chętnie do niech dołączyłem. Nie miałem ochoty się kłócić z Anetą. Jeszcze powiedział bym jej o jedno słowo za dużo.Spędziłem męski wieczór w towarzystwie piłkarzy. Rano pojechałem z młodym na trening. Messi nie zachowywał się już w stosunku do mnie źle. Wręcz przeciwnie było na prawdę miło i zabawnie! Wszyscy się wyluzowaliśmy i trenowaliśmy pełną parą. Chłopaki po treningu zaprosili mnie na piwo ale musiałem jeszcze porozmawiać z Anetą. Gdy wróciłem czekała już na mnie z obiadem. Zrobiła moje ulubione danie, pyszną lazanie. Wyglądała pysznie i smakowała pewnie tak samo...
- Musimy pogadać... - Zacząłem.
- Proszę nie zaczynaj znowu tego tematu. - krzyknęła.
- Nie denerwuj się. Po prostu jeszcze go nie skończyliśmy. - powiedziałem tak spokojnie jak tylko potrafiłem.
- Nie mamy o czym rozmawiać. - odpowiedziała cicho.
- Nie spodoba mi się to, że zrobiłaś imprezę nie mówiąc mi o tym i zostawiając ich samych w naszym mieszkaniu. - mówiłem wprost. - I nie podoba mi się Oskar.
- Jesteś zazdrosny ?! No daj spokój misiu. - przytuliła mnie. - Oskar to tylko kolega.
- Kolega z którym spędzasz więcej czasu ode mnie i robisz z nim imprezy. - Zdenerwowałem się.
Rozmawialiśmy dość długo, ale nie potrafiłem się z nią dogadać. Zostawiłem ją samą w jadalni i poszedłem pogadać na skypie z Jordanem. Chciałem żeby mi jakkolwiek doradził, ale on nie potrafił mi pomóc... Musiałem sobie poradzić sam. Wiedziałem, że jakoś sobie dam radę. Nigdy się nie poddawałem. A jeśli chodzi o związek zawsze próbowałem wszystko wyjaśniać. Nie chciałem nie zręcznych sytuacji.
Gdy Aneta przyszła do łóżka chciałem z nią jeszcze raz o tym porozmawiać.
- Przepraszam! - ubiegła mnie. Przytaknąłem. - Za to, że zrobiłam tą głupią imprezę nic Ci nie mówiąc. W końcu to twój dom... Przepraszam, że Cię nie wspierałam i że spotykałam się z Oskarem.
- Jedna mała poprawka... NASZ dom. A teraz posłuchaj mnie uważnie mała. - oddychałem nerwowo.- Bardzo, ale to bardzo cieszę się że tu ze mną jesteś. Dzięki tobie poradziłem sobie z tym całym zamierzaniem związanym z Messim. Dajesz mi wielkie wsparcie i na prawdę jesteś dla mnie ważna. Oskar... Po prostu jestem o niego zazdrosny! Chciałbym wiedzieć, że po prostu jesteś ze mną szczera. - ulżyło mi.
Czułem ogromną ulgę, że jej to w końcu powiedziałem. Nie chciałem żeby źle wspominała wyjazd do najpiękniejszego miasta w Hiszpanii! Pogłaskałem ją po policzku i poczułem łzy.
- Aneta, co się stało kochanie? Powiedz mi, proszę. - pocałowałem ją w czoło.
- Nic misiu. Po prostu doszło do mnie to jak bardzo Cię kocham! - uśmiechnęła się.
Przytuliłem ją mocniej. Dobrze czasem usłyszeć takie słowa od ukochanej osoby. Byłem na prawdę szczęśliwy, że już jest między nami okej.
************************************
Dzisiejszy dzień jest dla mnie wyjątkowy. To już ostatni dzień mojego stażu a jutro wracam do domu. Nie miałem ochoty stąd odchodzić. Było tu na prawdę cudownie! Katalończycy to jedna wspaniała rodzina. To co ty przeżyłem będę pamiętał do końca życia. Przekonałem się na własnej skórze, że Ci piłkarze walczy o każdą piłkę i pokazuje na prawdę kawał dobrego footballu. Bardzo się cieszę, że ich poznałem i spędziłem z nimi ten miesiąc. Na pewno dużo stąd wyniosę! Przez cały pobyt tutaj nauczyłem się cierpliwości i dowartościowałem się jako piłkarz i człowiek. Wiedziałem, że będę tęsknić za tym wspaniałym miejscem i za całą Barceloną. Ci ludzie nauczyli mnie tak dużo, że nie odpłacę się im do końca życia! Byłem przekonany o jednym, na pewno tu kiedyś wrócę.
Jadąc na ostatni trening myślałem jak on będzie dzisiaj wyglądał... Miałem nadzieje na kawałek dobrej gry. W szatni nikogo nie było, więc przebrałem się szybko i wyszedłem na boisko. Na murawie byli wszyscy zawodnicy, trenerzy i prezes. Nie sądziłem, że będę miał takie cudowne pożegnanie. Musiałem im coś powiedzieć. Chodź nie miałem przygotowanej przemowy. Nie chciałem zostawić ich tak bez słowa.
- Chciałem Wam ogromnie podziękować, że przyjęliście mnie tu tak miło! Dziękuje, że mogłem poczuć się jak w domu. Wiem, że jesteście jedną wielką rodziną i poczułem to. Na prawdę nie zmienię miło mi że mogłem z wami zagrać i nauczyć się od was tak wiele. Na pewno wyniosę stąd dużo doświadczenia. Dziękuje Wam za wszystko, na prawdę! - do oczy zebrały mi się łzy.
- Ooo stary ale dowaliłeś przemowę. - krzyknął Leo
- Trenerze to może zrobić jakąś imprze pożegnalną dla Michała i trening po południu ? - zapytał Neymar
- No dobra. Zgadzam się! - powiedział z uśmiechem.
Trening odbył się jak zwykle. Przez cały czas myślałem o tym że to już koniec mojej cudownej przygody.
Wieczorem poszliśmy na imprezę. Wszyscy przyszliśmy z osobami towarzyszącymi. Wypiliśmy dużo i pobawiliśmy się do samego rana. Na zabawie dostałem od chłopaków wielką antyramę z naszymi zdjęciami wspólnymi zdjęciami i własnoręcznie robiony puchar.
Obudziłem się po 12 i musiałem już szykować się na samolot.. Wynosząc bagaże do taxi na podjeździe spotkałem Messiego... Po jego minie stwierdziłem jednoznacznie że coś się stało.
- Michał, błagam pomóż mi !! - szlochał.
- Ale co się stało Leo ? - zapytałem.
- Neymar... Neymar miał wypadek i leży w szpitalu... Pomóż proszę! - zakrył twarz dłońmi.
_____________________________________________
Cóż... następny rozdział skończony. Udało mi się napisać go na rozpoczęcie wakacji :).
Jak myślicie czy to coś poważnego ? Czy Neymar się z tego wyliże ?
Podobał wam się ...? Zostawcie po sobie ślad :)
Pozdrawiam i miłego czytania ! :D