- Czego chcesz ? Mało Ci jeszcze...? - Nie miałem siły się kłócić.
- Przyjechałam tu żeby Ci wszystko wyjaśnić, a ty musisz mnie wysłuchać! - zaśmiałem się.
- Ja nic nie muszę, zapamiętaj! Jedyne co, to mogę Cie wysłuchać... i to zrobię żebyś w końcu dała mi spokój!
Usiadła koło mnie i załapała mnie za dłoń, którą od razu zabrałem. Jeszcze raz mnie dotknie a przyrzekam, że nie wytrzymam i ją pocałuje. Popatrzyła na mnie, jakby zastanawiała się czy jestem gotowy. Zaczekała mówić, a w zasadzie opowiadać. Szkoda, że nie wiedziała iż dla mnie sprawa była już przesądzona i zamknięta.
- Wiem, że Cię oszukałam. Strasznie żałuje, że nie powiedziałam Ci wcześniej o... o moim narzeczonym. Ale to na prawdę nie tak jak myślisz. Straciłam twoje zaufanie, wiem... Straciłam ciebie. Chcę to naprawić, rozumiesz?! Kocham Cię najbardziej na świecie. Na prawdę nie wyobrażam sobie bez ciebie życia. - błądziła bez sensu.
- Do rzeczy! - powiedziałem poważnie.
- Okej. - spojrzała w moją stronę. - Bałam się Ci o tym powiedzieć na początku naszej znajomości. Moi rodzice od samego początku mieli dla mnie księcia z bajki. Przystojnego, bogatego Maćka, który mieszkał ode mnie zaledwie kilometr dalej. Tylko że ja wolałam ciebie. Zaczęliśmy się spotkać, rozmawiać i już wtedy wiedziałem, że to ty jesteś tym za którego chciałam wyjść. Bo to z tobą przeżywałam najwspanialsze dni mojego życia. Byłam z tobą bo przy tobie czułam się na prawdę bezpieczna. Już dawno chciałam skończyć tą znajomość z Maciejem, ale wiem, że rodzice znienawidzili by mnie za to.
- A jak sądzisz... Jak ja teraz się czuje ? - zapytałem wpatrując się w ścianę.
- Tęsknie za tobą i tak cholernie mi przykro! Moi rodzice są trudni... Wiem, że nie powinnam Cię okłamywać, wiem że już dawno powinnam zerwać znajomość z Maćkiem. - powtórzyłem pytanie. - Kochasz mnie, ja to wiem! Michał, widzę to, kochasz mnie! - próbowała dotknąć mojej twarzy.
- Nie... Już nie.- Wstałem. - Nie zaufam Ci już. To koniec i proszę daj mi spokój! - powiedziałem to z trudem. - Żegnaj. Tym razem już na zawszę.
Gdy tylko zamknąłem za nią drzwi, z moich oczu popłynęły łzy. To koniec! ~ pomyślałem. Siedziałem pod drzwiami i płakałem. Dlaczego to musiało być takie trudne? Bardzo chciałem jej wybaczyć i znów przytulić, pocałować. Wziąłem z lodówki 0,7 wódki i poszedłem na taras. Piłem jeden kieliszek za drugiem, bez opamiętania, aż odleciałem... Obudziłem się na sofie w salonie. Na podłodze siedziała Aga oparta o łóżko. Poniosłem się powoli, z potwornym bólem głowy i nagle się odwróciła.
- Hej braciszku! Jak się czujesz ? - zapytała.
- Nie użalajcie się nade mną! - wydarłem się.
Podniosłem się i ruszyłem szybkim krokiem do łazienki. Wziąłem zimny prysznic i uświadomiłem sobie, że moja siostra nie miała niczego złego na myśli. Przez Anetę nie cierpię tylko ja, ale też moi bliscy. Na dodatek zachowuje się dość dziwnie... Postanowiłem pójść ją przeprosić. Usiadłem na podłodze koło niej. Popatrzyłem na jej twarzy, żeby cokolwiek z niej wyczytać. Ale nic, kompletnie nic.
- Agnieszka, przepraszam. Nie powinienem Cię tak traktować! - przytuliłem ją.
- Nic się nie stało, na prawdę. Ale Michał... martwię się o ciebie. - powiedziała cicho.
- Wiem! Kocham Cię siostra. - przytuliłem ją mocniej. - Gdzie są chłopaki ?
- Poszli na piwo i na zakupy. A ja... Mam coś dla ciebie. - uśmiechnęłam się.
Podsunęła mi wielkie pudełko. Spojrzałem na jej uśmiech i rozpakowałem. W środku było kolejne pudełko tak samo ładnie zapakowane. W środku był wielki kuferek z kłódka. Aga wyciągnęła rękę i wręczyła mi kluczyk. W ładnie zapakowanym pudełku znajdował się kupon na bungee, bilet na tomorrowland i zdjęcie deski snowboardowej, która bardzo mu się podobała. Przyjrzałem się jej dokładnie.
- Ona czeka na ciebie w domu. - uśmiechnęłam się.
- Zgłupiałaś ? Chyba za dużo pieniędzy wydałaś... - spojrzał na mnie poważnie. - Ale dziękuje!
- Może. Sama nie wiem! - zaśmiałam się.
W tym momencie do pokoju wpadł Kamil, cały w śniegu, a za nim Sebastian. Po 5 minutach przyszedł Jordan z 5 reklamówkami.
Postanowiłem przejść się po okolicy i przemyśleć wszystko co się ostatnio wydarzyło. Musiałem zostać sam, żeby to wszystko przetrawić. Na prawdę jeszcze nie wiedziałem jaką podjąć decyzję. Przez ostatnie 24h nie udało mi się ani na chwilę zapomnieć o Anecie...
*********************************
Po święcie 3 króli postanowiliśmy wrócić do domu i wznowić treningi. Nie ukrywam, że chętnie bym został dłużej. Hiszpanie opuściliśmy zaraz po 20, a dokładnie po 4 godzinach ujrzałem Okęcie w Warszawie. Za chwile usłyszałem znajomy głos "Prosimy usiąść i zapiąć pasy. Za chwilę przystąpimy do lądowania". Zdałem sobie sprawę, że właśnie wracamy do starej rzeczywistości! Spojrzałem na siedzącą obok mnie siostrę. Była blada jak ściana...
- Dobrze się czujesz ?! - zapytałem zmartwiony.
- Tak, w porządku. - uśmiechnęła się sztucznie. - Po prostu się boje... - powiedziała tak cicho by nikt jest nie usłyszał.
Uścisnąłem jej dłoń, tak by czuła się bezpiecznie. Po wylądowaniu od razu puściła moją rękę i wysiadła z samolotu. Żadnego "A", ani "B", a co dopiero "dziękuje". Taka już jest moja kochana siostra. Na lotnisku pożegnaliśmy się z chłopakami i ruszyliśmy w swoim kierunku.
Byłem potwornie zmęczony podróżą. Przez cały lot nie zmrużyłem ani na chwilę oka. Chciałem jak najszybciej się położyć. Zostawiłem walizki w salonie i udałem się jak najszybciej do łóżka.
Obudziłem się 30 min przed treningiem. Jak najszybciej wziąłem prysznic, spakowałem potrzebne rzeczy i pojechałem na stadion. Na szczęście nie spóźniłem się na trening. Musiałbym robić 10 dodatkowych okrążeń i parę różnych ćwiczeń. Nie miałem za dużo siły na dzisiejszym treningu. Na trybunach była Aga. Siostra nigdy nie przyjeżdżała na nasze treningu. Jedynie gdzie mogłem ją zobaczyć były nasze mecze. Czułem się strasznie, byłem totalnie padnięty. Ruszyłem do szatni jako ostatni, zaś Jordan wyrwał się jako pierwszy. Zazwyczaj było na odwrót... Pomyślałem, że musiał mieć pewną ważną sprawę do załatwienia. Ale to co zobaczyłem na korytarzu wbiło mnie w podłogę. Chociaż moja reakcja była co najmniej dziwna... Widząc Piotrka i Agę całujących się, ruszyłem by go od niej odciągnąć. Nie miałem pojęcia właściwie czemu. Generalnie to wyobrażałem sobie ich razem już od dawna!
- Stary, Co ty robisz ? Nie rozpędzaj się! On ma dopiero 17 lat... - krzyczałem bez sensu.
- Chyba trochę przesadzasz! Po za tym co Ci to przeszkadza ?! - zapytał spokojnie.
- Michał ogarnij się, okej!? - Do akcji wkroczyła siostra. - Po pierwsze nie będziesz mi wybierał przyjaciół, a po drugie to dla twojej świadomości mam skończone 18 lat!
- Ooo kurwa! - zaśmiałem się. - No faktycznie... 4 stycznia! Mogę o coś zapytać ? - pokiwali twierdząco głową. - O kiedy i dlaczego nic mi nie powiedzieliście ? - zapytałem zrezygnowany.
- Bo w sumie to nie wiem czy to coś poważnego. - dodał Jordan.
- To jest coś poważnego. - spojrzała w stronę przyjaciela. - Po prostu jesteśmy ze sobą od sylwestra, a to za krótko by wszystkich o tym informować. - skończyła.
- Sorry za swoje zachowanie! - oddychnąłem głęboko.
Wszyscy wybraliśmy się na jedno piwo, a potem do mojego mieszkania. Postanowiłem zostawić ich samych.
Miałem okazję się trochę przespać... Od początku dnia byłem potwornie zmęczony. Leżałem, wpatrując się w sufit. Myślałem o niej... Myślałem o wszystkich cudownych chwilach, które przeżyliśmy razem. Pamiętałem jak po każdym meczu spotykaliśmy się w kawiarni lub przed szatnią. Pocieszała mnie po każdych przegranych meczach i cieszyła się razem ze mną ze wszystkich wygranych. Widziałem, że tego już nie będzie. To wszystko straciło sens w jej domu.
Usłyszałem kroki w moją stronę. Spojrzałem w stronę drzwi, a w nich pojawiła się ona... Byłem w totalnym szoku. Myślałem, że po ostatniej wizycie da mi spokój, ale chyba jednak się myliłem. Nie odzywała się, tylko po prostu ruszyła w moją stronę. Założyła mi ręce na szyi i pocałowała raz, drugi, trzeci... Odwzajemniłem każdy z jej pocałunków. Bardzo mi tego brakowało, tej bliskości. Położyliśmy się na łóżku nadal całując. Aneta powoli rozpinała koszulę... W końcu opamiętałem się i odciągnąłem ją od siebie.
- Aneta, masz narzeczonego. - powiedziałem łagodnie.
- Widzę, że nadal mnie kochasz! Brakuje Ci mnie, ja to wiem!
- Tak, zgodzę się. Ale to że nadal mi ciebie brakuje nie zmienia faktu, że mnie oszukałaś i nie potrafię Ci wybaczyć. - Mówiłem co czułem.
- Czyli mam Cię stracić przez własną bezmyślność?! Proszę daj mi drugą szanse. Każdy na nią zasługuje! Kocham cię. - wyszeptała.
- Sama sobie odpowiedz na to pytanie... Przykro mi ale nie będę mógł Ci wybaczyć.
Wyszła bez słowa z pokoju. Musiałem osiągnąć swój cel. Miałem chwilowe wyrzuty sumienia, ale tak musiało być. Musiałem w końcu pogodzić się z samotnością. To nie miało żadnych szans przetrwania. Przez to całe myślenie stałem się głodny, bardzo głodny. Zajrzałem przy okazji do salonu, do rodziców.
- Michał możesz nam powiedzieć co się dzieje ? - zapytała mama gdy tylko pojawiłem się w drzwiach.
- Nic mamo. Nic się nie dzieje! Nie martw się... - uśmiechnąłem się.
- Przecież nie jesteśmy ślepi. O co pokłóciłeś się z Anetą ? - dopytywała.
- Czemu was to wszystko tak interesuje! To są moje prywatne sprawy. Jestem już dorosły. - zdenerwowany poszedłem do kuchni.
- Uspokój się! Powiedz nam to damy Ci spokój synu.- odpowiedział tata.
- Okej, to już koniec mojej znajomości z Anetą. Oszukiwała mnie od 2 lat. Ma narzeczonego! - krzyknąłem. - A teraz się nie wtrącajcie. Miłego dnia!
- Walaniu, a jest u ciebie Jordan ? - zapytał ojciec.
- Nie, jest u Agi... - odszedłem jak najdalej.
Nie chciałem mówić im szczegółów. Wiem jakie przesłuchanie miała by siostra. Chciałem za wszelką cenę jej tego oszczędzić! Miałem ochotę ponownie wylecieć do Barcelony. Chciałbym oderwać się od tego rzeczywistego świata. Wyobrażałam sobie jak nikt mnie nie szuka, a ja mam cisze i święty spokój!
Taaak, gdybym tylko mógł...
Cześć, witam wszystkich. Trochę mi się zeszło z tym postem. Ostatnio w ogólnie miałam weny i czasu... Po za tym ten post jest moim zdaniem trochę nieudany. Nie miało tak być, ale okej, trudno! Zakończył się trochę niespodziewanie. Mam nadzieje, że przykuje waszą uwagę i dacie znać w komentarzach co lubicie. Postaram was się nie zawieść :D!
Miłego czytania!
Pozdrawiam i do zobaczenia! ;3
Obudziłem się 30 min przed treningiem. Jak najszybciej wziąłem prysznic, spakowałem potrzebne rzeczy i pojechałem na stadion. Na szczęście nie spóźniłem się na trening. Musiałbym robić 10 dodatkowych okrążeń i parę różnych ćwiczeń. Nie miałem za dużo siły na dzisiejszym treningu. Na trybunach była Aga. Siostra nigdy nie przyjeżdżała na nasze treningu. Jedynie gdzie mogłem ją zobaczyć były nasze mecze. Czułem się strasznie, byłem totalnie padnięty. Ruszyłem do szatni jako ostatni, zaś Jordan wyrwał się jako pierwszy. Zazwyczaj było na odwrót... Pomyślałem, że musiał mieć pewną ważną sprawę do załatwienia. Ale to co zobaczyłem na korytarzu wbiło mnie w podłogę. Chociaż moja reakcja była co najmniej dziwna... Widząc Piotrka i Agę całujących się, ruszyłem by go od niej odciągnąć. Nie miałem pojęcia właściwie czemu. Generalnie to wyobrażałem sobie ich razem już od dawna!
- Stary, Co ty robisz ? Nie rozpędzaj się! On ma dopiero 17 lat... - krzyczałem bez sensu.
- Chyba trochę przesadzasz! Po za tym co Ci to przeszkadza ?! - zapytał spokojnie.
- Michał ogarnij się, okej!? - Do akcji wkroczyła siostra. - Po pierwsze nie będziesz mi wybierał przyjaciół, a po drugie to dla twojej świadomości mam skończone 18 lat!
- Ooo kurwa! - zaśmiałem się. - No faktycznie... 4 stycznia! Mogę o coś zapytać ? - pokiwali twierdząco głową. - O kiedy i dlaczego nic mi nie powiedzieliście ? - zapytałem zrezygnowany.
- Bo w sumie to nie wiem czy to coś poważnego. - dodał Jordan.
- To jest coś poważnego. - spojrzała w stronę przyjaciela. - Po prostu jesteśmy ze sobą od sylwestra, a to za krótko by wszystkich o tym informować. - skończyła.
- Sorry za swoje zachowanie! - oddychnąłem głęboko.
Wszyscy wybraliśmy się na jedno piwo, a potem do mojego mieszkania. Postanowiłem zostawić ich samych.
Miałem okazję się trochę przespać... Od początku dnia byłem potwornie zmęczony. Leżałem, wpatrując się w sufit. Myślałem o niej... Myślałem o wszystkich cudownych chwilach, które przeżyliśmy razem. Pamiętałem jak po każdym meczu spotykaliśmy się w kawiarni lub przed szatnią. Pocieszała mnie po każdych przegranych meczach i cieszyła się razem ze mną ze wszystkich wygranych. Widziałem, że tego już nie będzie. To wszystko straciło sens w jej domu.
Usłyszałem kroki w moją stronę. Spojrzałem w stronę drzwi, a w nich pojawiła się ona... Byłem w totalnym szoku. Myślałem, że po ostatniej wizycie da mi spokój, ale chyba jednak się myliłem. Nie odzywała się, tylko po prostu ruszyła w moją stronę. Założyła mi ręce na szyi i pocałowała raz, drugi, trzeci... Odwzajemniłem każdy z jej pocałunków. Bardzo mi tego brakowało, tej bliskości. Położyliśmy się na łóżku nadal całując. Aneta powoli rozpinała koszulę... W końcu opamiętałem się i odciągnąłem ją od siebie.
- Aneta, masz narzeczonego. - powiedziałem łagodnie.
- Widzę, że nadal mnie kochasz! Brakuje Ci mnie, ja to wiem!
- Tak, zgodzę się. Ale to że nadal mi ciebie brakuje nie zmienia faktu, że mnie oszukałaś i nie potrafię Ci wybaczyć. - Mówiłem co czułem.
- Czyli mam Cię stracić przez własną bezmyślność?! Proszę daj mi drugą szanse. Każdy na nią zasługuje! Kocham cię. - wyszeptała.
- Sama sobie odpowiedz na to pytanie... Przykro mi ale nie będę mógł Ci wybaczyć.
Wyszła bez słowa z pokoju. Musiałem osiągnąć swój cel. Miałem chwilowe wyrzuty sumienia, ale tak musiało być. Musiałem w końcu pogodzić się z samotnością. To nie miało żadnych szans przetrwania. Przez to całe myślenie stałem się głodny, bardzo głodny. Zajrzałem przy okazji do salonu, do rodziców.
- Michał możesz nam powiedzieć co się dzieje ? - zapytała mama gdy tylko pojawiłem się w drzwiach.
- Nic mamo. Nic się nie dzieje! Nie martw się... - uśmiechnąłem się.
- Przecież nie jesteśmy ślepi. O co pokłóciłeś się z Anetą ? - dopytywała.
- Czemu was to wszystko tak interesuje! To są moje prywatne sprawy. Jestem już dorosły. - zdenerwowany poszedłem do kuchni.
- Uspokój się! Powiedz nam to damy Ci spokój synu.- odpowiedział tata.
- Okej, to już koniec mojej znajomości z Anetą. Oszukiwała mnie od 2 lat. Ma narzeczonego! - krzyknąłem. - A teraz się nie wtrącajcie. Miłego dnia!
- Walaniu, a jest u ciebie Jordan ? - zapytał ojciec.
- Nie, jest u Agi... - odszedłem jak najdalej.
Nie chciałem mówić im szczegółów. Wiem jakie przesłuchanie miała by siostra. Chciałem za wszelką cenę jej tego oszczędzić! Miałem ochotę ponownie wylecieć do Barcelony. Chciałbym oderwać się od tego rzeczywistego świata. Wyobrażałam sobie jak nikt mnie nie szuka, a ja mam cisze i święty spokój!
Taaak, gdybym tylko mógł...
____________________________________________________________
Miłego czytania!
Pozdrawiam i do zobaczenia! ;3
Świetny rozdział :* niech on jej wybaczy :* każdy zasługuje na drugą szansę :* czekam na następny
OdpowiedzUsuńOOOO Aneta! Walczy i niech on jej wybaczy chyba że spotka kogoś w Barcelonie:* Czekam na następny :^
OdpowiedzUsuń