piątek, 24 lipca 2015

Rozdział 5 "Moje serce rozpadło się na tysiące kawałków !"

Święta jak święta, chcę je się spędzić z najbliższymi. W pierwszy dzień świąt postanowiłem pojechać do Anety, do Gdańska! Rzeczywiście, to był niezły kawałek drogi z Warszawy, a warunki pogodowe nie były cudowne. Ale chciałem w końcu poznać jej rodziców i zrobić jej miłą niespodziankę! Nie widziałem jej dokładnie 4 dni, a już za nią tęskniłem. Wyruszyłem z samego rana, by dojechać jak najwcześniej. Po drodze musiałem zrobić 5 postoi przez ciągle padający śnieg. Na miejsce dotarłem o równej 14. Wiedziałem, że zrobię Anecie wielką niespodziankę! Przez dłuższą chwilę stałem na schodach, zastanawiając się jak mam się przywitać. Drzwi otworzyła mi starsza, elegancko ubrana pani. Musiała to być mama mojej dziewczyny!
- Dzień Dobry. W czym mogę Panu pomóc ? - zapytała.
- Dzień Dobry Pani. Nazywam się Michał Walaszek! Zastałem może Anetę ? - zapytałem uprzejmie.
- Tak, oczywiście. Proszę wejść zaraz zawołam córkę. - uśmiechnęła się.
Byłem strasznie zdenerwowany tą sytuacją. Zastanawiałem się czy nie powinienem od razu powiedzieć jej kim jestem. W sumie chciałem to zrobić z ukochaną. Kobieta powędrowała do dużego salonu i za chwilę wróciła w towarzystwie mojej dziewczyny! Gdy tylko pojawiła się w holu obiłem ją i pocałowałem. Jej mama patrzyła na nas zszokowana.
- Jestem Michał, chłopak pańskiej córki. - podałem jej dłoń
Starsza Pani piorunowała ją wzrokiem. Aneta wbiła wzrok w ziemie, a ja nie widziałem co się dzieje... Czułem, że coś jest nie tak, ale nie widziałem jak poważna jest sprawa! Może jej mama nie sądziła, że jej córka ma już chłopaka...Chociaż w tym wieku to już logiczne.
- Aneta, możesz na słówko? - popatrzyła na mnie. - Przepraszam na chwilę.
Kobieta wzięła córkę za rękę i wyprowadziła do pomieszczenia obok. Rozmawiały coś długo...Usłyszałem każde ich słowo.
- Kochanie możesz mi to wytłumaczyć? Kim jest ten Michał? Przecież masz już narzeczonego! To na pewno jest jakieś nieporozumienie. prawda ?
- Mamusiu, Michał jest moim przyjacielem i nie bój się nic mnie z nim nie łączy! Nie wiem co mu odbiło, że tu przyjechał i tak się przedstawił. Sama jestem w szoku jak widzisz... Zaraz to załatwię, dasz nam chwilę?
Aneta wyszła z pokoju, wzięła mnie za rękę i wprowadziła na górę. Weszliśmy do jej pokoju. Byłem w totalnym szoku. Jeszcze nie doszło do mnie to co usłyszałem. Objęła mnie i zaczęła całować.
- Kochanie, jaka cudowna niespodzianka! Cieszę się, że przyjechałeś. - mówiła, nadal mnie całując.
W tamtej chwili w głowie usłyszałem słowa jej matki... Odciągnęłam ją od siebie i podszedłem do biurka gdzie było zdjęcie jej i zapewne jej narzeczonego... Wpatrywałem się w nie. Czy to możliwe, że oszukiwała mnie od 2 lat? To dlatego nigdy do niej nie przyjeżdżaliśmy ? Miałem plany na przyszłość z tą dziewczyną... Chciałem się jej oświadczyć w sylwestra, a teraz wszystko się wali. Wali się moje cudowne, niesamowite życie. To była moja druga połówka! Aneta była osobą, którą kochałem najbardziej na świecie. Nie chciałem dopuścić do siebie myśli, że to się właśnie skończyło... Nie dziś, nie teraz, NIE!
Walnąłem pięścią w biurko, zawalając przy tym zdjęcie zakochanej cudownej pary. W tamtej chwili nie czułem żalu, bólu, miłości. Czułem do niej nienawiść i wściekłość!
- Jak mogłaś mnie tak okłamywać ? Jak mogłaś być z dwoma na raz ? Przecież... przecież to obrzydliwe! - krzyknąłem.
- Michał, uspokój się...- kiwnąłem przecząco głową. - Nie rozumiesz.
- To może mnie oświecisz ?!
- Proszę kochanie... To nie jest tak jak myślisz. To...- zaczęła płakać.
- Koniec. Masz rację. To jest KONIEC. Definitywny koniec. - otworzyłem drzwi. - Wszystkiego dobrego na nowej drodze życia. - wyszedłem.
Wybiegłem jak najszybciej z domu. Gdy tylko wsiadłem do auta z moich oczu popłynęły łzy. Nie mogłem uwierzyć, że moja ukochana tak mnie skrzywdziła.Czułem się potwornie źle! Nie chciałem wpoić sobie do głowy, że to już koniec. Kocham ją, tak bardzo ją kochałem... Nie mogłem pojąć jak można kogoś aż tak skrzywdzić! Najgłupsze było to, że ja ją nadal kochałem... Zdecydowanie to był najgorszy dzień mojego życia. Warunki pogodowe zepsuły się, co utrudniło mi drogę do domu. Wróciłem zmęczony i całkiem załamany dzisiejszym dniem. Nie chciałem nikogo widzieć, nikogo! Dosłownie w tym momencie do przedpokoju wbiegła moja siostra.
- Co się stało ?! - zapytała zszokowana.
- Jeśli pojawi się tu Aneta, nie wpuszczajcie jej do tego domu za żadne skarbu. Jasne?! - zapytałem.
- Tak, ale o co chodzi ?!
Nie miałem zamiaru się tłumaczyć, ani siostrze ani rodzicom. Chciałem zostać sam i pomyśleć! Zamknąłem drzwi na klucz, otworzyłem piwo i włączyłem jeszcze bardziej dołującą piosenkę Charlie Puth - Marvin Gaye ft. Meghan Trainor. Te wszystkie cholerne dni poszły na marne. Straciłem tylko swój czas. Włączyłem na telefonie folder z zdjęciami Anety i po kolei je usuwałem, każdemu się dobrze przyglądając. Przy każdym z nich serce pękało na tysiące kawałków! Musiałem się przejść. Dobrze zrobiłoby mi świeże powietrze. Ubrałem się w zimową kurtkę i ruszyłem ulicami Warszawy. Zatrzymałem się przy naszym stałym klubie, do którego zawsze przychodziliśmy! Napisałem SMS-a do Piotrka z prośbą " Cześć Stary! Wpadniesz na piwo do naszego klubu?". Na odpowiedź nie musiałem czekać długo. Za chwile przy barze pojawił się Jordan! Wierny przyjaciel zawsze na miejscu... Musiałem komuś o tym powiedzieć. Strasznie się cieszyłem, że przyszedł. Opowiedziałem przyjacielowi wszystko po kolei, ze szczegółami i  prosiłem o radę. Ale co on mów o tym wiedzieć...Jordan był wolny i nie bardzo interesował się dłuższymi związkami! Poprosiłem go by mnie przyjął pod swój dach na jedną noc. Przypuszczałem, że pod domem może być moja była dziewczyna. Próbowałem o niej nie myśleć i dzięki niemu mi się to udało! Spędziliśmy wieczór w Shinie. Przyjaciel zrobił nam śniadanie i pograliśmy trochę w Fifę. Widziałem, że chciał jeszcze porozmawiać ze mną na temat Anety, ale sobie odpuścił. Dzięki niemu dobrze spędziłem drugi dzień świąt. Na tą noc chciałem już wrócić do domu... Nie będę się ukrywać przed dziewczyną.
Miałem fajny plan z udziałem chłopaków i mojej siostry. Chciałem jak najszybciej zapomnieć o Anecie i z ich pomocą chyba powinno mi się udać! Włączyłem Jordana, Kamila i Sebastiana do jednej wiadomości.
- Cześć Lamy! Mam propozycję nie do odrzucenia. Jedziecie ze mną na sylwestra do Hiszpanii !? 
- Elo Ziomek! Wchodzę w to stary! :D - odpisał jako pierwszy Piotrek
- No jeszcze się pytasz głupio bałwanie ?! Jasne, że tak :) - następnie Seba.
- Ale jazda! - To była oznaczało potwierdzenie Kamila!
Zamówiłem 5 biletów i zapomniałem jeszcze powiedzieć o planach na sylwestra Agnieszce! Natychmiast do niej pobiegłem!
- Cześć młoda, mogę ? - kiwnęła głową. - Słyszałem, że jedziesz z nami na sylwestra do Hiszpanii. - uśmiechnąłem się gdy zobaczyłem jej minę.
Warto było powiedzieć jej to prosto w twarz. Zaczęła biegać po pokoju jak oszalała.
- Dziękuje! Dziękuje! Dziękuje! - pocałowała mnie w policzek. - Jesteś najlepszym bratem na świecie!
- Taaak, wiem. - uścisnęłam ją. - To jeden z twoich prezentów. - wyciągnąłem torbę zza siebie. - A to drugi. Rozpakuj - uśmiechnąłem się do siebie.
Uśmiech pojawił się na jej twarzy, gdy rozpakowała czarną torbę i wyjęła piękną czerwoną sukienkę i dużą kopertę. Powoli ją otworzyła nie odrywając ode mnie wzroku. To był skok ze spadochronem! Ponownie mnie przytuliła, rzucając kopertę na podłogę. Taką chwilę przerwał dzwonek do drzwi. Usłyszałem znajomi głos...
- Michał! Ktoś do ciebie! - Krzyknęła z dołu mama.
Zszedłem powoli na dół oczekując w przedpokoju Jordana, który przyszedł się przekonać o wyjeździe do Barcy. Ale w drzwiach stała ona... W oczach zebrały mi się łzy. Nadal ją kochałem! Wziąłem głęboki oddech.
- Co Ty tu do cholery robisz ? Wyjdź stąd! - mówiłem poważnie.
- Daj mi to wyjaśnić, proszę! To nie jest tak jak myślisz. - mówiła cicho.
- Chyba jeszcze nie ogłuchłem... Co chcesz mi wyjaśnić ? To że masz narzeczonego !?- Zaśmiałem się. - Wyjdź, dopóki ładnie proszę.
- Nie zrezygnuje z ciebie i będę o nas walczyć. - uśmiechnęła się.
- Nie ma już żadnych nas. Było o tym wcześniej myśleć. - pokazałem ręką drzwi. - Do wiedzenia ! 

***************************************

Nadszedł ten oczekiwany dzień, ostatni dzień tego roku... Ze strony sportowej ten rok był najlepszym jaki mógłby mi się przytrafić! Byłem w 100% zadowolony z mojej drużyny. Na pewno nie zamienił bym jej na żadną inną! Kochałem ten klub... To tu stawiałem pierwsze kroki z piłce nożnej, to oni mi zaufali i przyjęli do drużyny. Byłem im bardzo wdzięczny! Szkoda, że miłość jednak nie była dla mnie. Długo będę czekał ponownie by pokochać kogoś innego. Nie miałem pojęcia kiedy zapomnę o Anecie...
Ale postanowiłem, że od 1 stycznia 2017 roku rozpoczynam nowe życie! Spełnię wszystkie swoje marzenia i pokocham jeszcze jakąś kobietę!
Na lotnisku byliśmy 2 godziny przed odlotem. Wszyscy byliśmy zaspani, ale każdy z nas myślał o cudownym czasie, który spędzimy w Barcelonie. W samolocie siedziałem jak zwykle przy oknie razem z Sebastianem. Jeszcze przed startem założyłem na uszy słuchawki, włączyłem Jessie J - Flashlight i popadłem w głęboki sen. Śnił mi się mecz Ligi mistrzów w Barcelonie, którą wygrywamy. Stajemy się światowymi zawodnikami i klubu o nas walczą. Takie chwilę są na prawdę cudowne.
Z cudownego snu wyrwała mnie Agnieszka, siedząca z Jordanem. Spojrzałem w okno i ujrzałem piękną Barcelonę! Uśmiechnąłem się sam do siebie. Tak, to było miejsce, w którym spełniłem swoje marzenia, w którym poznałem niesamowitych ludzi i spędziłem tu niesamowite chwile. Katalonia to cudowne miejsce do spędzenia sylwestra. To jedyne miejsce gdzie czuje się bezpiecznie, miło i cudownie! Wiedziałem, że tu zapomnę o wszystkich moich problemach! Ten kraj był teraz moim drugim domem. Postaram się, żeby ten sylwester był niezapomniany! Zaraz z lotniska zawiozłem chłopaków i Agę do mojego domu, a sam pojechałem odwiedzić Neymara! Chciałem wiedzieć co u niego, jak się czuję.
Drzwi otworzyła mi Bruna z Davi Luccą na rękach. 
- Cześć Bruna.- powiedziałem nieśmiało.
- Hej Michał. - pocałowała mnie w policzek. - Proszę, wejdź. Zaraz zawołam Neya. Usiądź i rozgość się. - wskazała ręką salon.
Poszła na górę i za chwilę wróciła z nim na dół. Przyjaciel przywitał się ze mną...
- Co Ty tu robisz ? - zapytał.
- Chciałem się oderwać od rzeczywistego świata. Macie jakieś plany na dzisiaj ? - chwilę później uświadomiłem sobie, że to było głupie pytanie.
- W sumie to tak.. Wyprawiamy sylwestra. Może wpadniesz ? - poklepał mnie po ramieniu.
- Chciałbym, ale mam ze sobą 4 ciężkie bagaże! - uśmiechnąłem się.
- Jak to ? Nie rozumiem ? - zapytał zdziwiony
- Przyjechali ze mną moi kumple i siostra.
- No to co to za problem. Przyjdźcie wszyscy! - odpowiedziała Bruna.
- Nie będziemy się Wam zrzucać na głowę. Z resztą jak oni zobaczą ciebie albo Messiego to chyba się pozabijają... 
- Daj spokój. Poradzimy sobie! O 20 zapraszamy was wszystkich do siebie. - zaśmiał się, przytulając do Brunę.
Odpuściłem... Porozmawialiśmy jeszcze trochę, powiedziałem mu o mnie i Anecie. Zapytałem również o stan jego zdrowia. Wyszedłem od Neymara zastanawiając się jak mam im o tym powiedzieć i jak ich przygotować do starcia z piłkarzami Barcy. Po drodze kupiłem 3 wódki i coś do jedzenia. Byłem ciekawy jak zareagują chłopaki na plany sylwestrowe. Gdy tylko przekroczyłem próg domu usłyszałem krzyki Kamila : "Bałwanie bez wełny, Ja ci zaraz powieszę buty na żylandorze!!". Wiedziałem, że ten dzień nie będzie normalny. Chłopaki i normalność to dwa przeciwieństwa. Piotrek z Agą leżeli na kanapie i oglądali mecz siatkówki. Moja siostra bardzo lubiła siatkówkę, więc wiadome było, że Jordan z nią nie wygra! Oczywiście to ona decydowała czy będą oglądać mecz piłki nożnej czy siatkówki.  Taka już była moja siostra, nie do zgięcia... Gdy tak leżeli razem wtuleni w siebie, wyobrażałem sobie ich jako cudowną parę. Uśmiechałem się w myślach, że to był by na prawdę dobry pomysł! Sebastian gotował coś w kuchni, więc poszedłem do niego z zakupami.
- Uuuuu chyba będzie grubo! - powiedział patrząc na 3 litry wódki.
- Nawet jeszcze nie wiesz jak. - uśmiechnąłem się do przyjaciela.
Wykąpałem się, przebrałem i zawołałem wszystkich bałwanów do salony żeby powiedzieć im o propozycji Neymara. 
- Mam dla was ważną wiadomość. - zacząłem, ale od razu przerwał mi Jordan.
- Wiedziałem, że za mało flaszek kupiłeś ! - wszyscy się zaśmialiśmy.
- Nie, to nie to Piotrek. - uniósł jedną brew, jakby go to zaciekawiło. - Dobra, to bez żadnego wstępu. Idziemy na sylwestra do Neymara. - czekałem na ich reakcje.
- Że... że... że do tego Neymara ?- zapytał zdziwiony Piotrek. Pokiwałem twierdząco głową.
- No co Ty pierdolisz ?! - wyrwał się Kamil. - Nie, nie, nie! Wkręcasz nas, prawda ? - ponownie pokręciłem głową.
Byłem jak najbardziej szczery i chciałem zachować jak najbardziej poważną minę. Sebastian biegał po pokoju jak debil. Chyba ich trochę zatkało jednak. A Agnieszka pobiegła do swojego pokoju. Postanowiłem do niej zajrzeć i upewnić się, że wszystko w porządku. Siedziała na podłodze z ciuchami w rękach...
- Czego debilu nie powiedziałeś mi wcześniej, że spędzimy sylwestra u piłkarza?! W co ja mam się ubrać teraz ? Nie mam nic takiego ... - załamała się.
- Dobra, uspokój się młoda! Po pierwsze dopiero dzisiaj mi to zaproponował, a po drugie to masz... - rzuciłem w jej stronę czerwoną sukienkę, która ode mnie dostała. - Może być ?
- Taak, Jezu dziękuje Ci bardzo! - pocałowała mnie w policzek.
Jakie te kobiety były zmienne! Najpierw na mnie nakrzyczała a teraz nagle buzi daje. Ale czego się nie robi dla własnej siostry...
Po 19 wszyscy byli już naszykowani.Chłopaki założyli koszule, a Aga czerwoną cudowną sukienkę po kostki. Byłem dumny że miałem tak piękną siostrę! Przyjechaliśmy 30 minut wcześniej... Chciałem ich zapoznać z przyjacielem. Chłopaki patrzyli na piękną willę piłkarza. Gdy tylko się pojawiliśmy, w drzwiach przywitał nas sam gospodarz! Chłopakom opadła szczęka na widok Brazylijczyka. Wszystko już było gotowe, wszystko oprócz chłopaków, którzy nadal zachowywali się jak dzieci! Aga bawiła się z dzieckiem Neya, a ja zagrałem meczyk w Fifę! O 21 przyszli ostatni goście, Messi i Antoniela. Impreza rozkręciła się na dobre. 
- Siema stary! - przywitał się ze mną. - Jak zdrówko? Co tam słychać? Gdzie zostawiłeś Anetę ? 
- Cześć Leo! - uścisnąłem mu dłoń. - Dobrze, ze zdrowiem już wszystko dobrze. Aneta ? Anety już nie ma stary... To definitywny koniec. - uśmiechnął się sztucznie!.
Opowiedziałem mu o wszystkim, o tym co dowiedziałem się u mojej byłej dziewczyny w domu. Sebastian i Alexis przynieśli nam kieliszki z szampanem. Spojrzałem na zegarek... No faktycznie już za 5 minut północ! Fajnie znowu było zobaczyć wszystkich piłkarzy. Wiedziałem, że to poprawi mi humor. Stanąłem oddalony od tłumu na tarasie. Gdy fajerwerki wystrzeliły poczułem na ramieniu czyjąś dłoń...
- Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku Braciszku! - ucałowała mnie. - Niech Ci się już wszystko ułoży. Zasługujesz na to...
- Również Ci życzę wszystkiego dobrego w nowym roku Siostrzyczko! - uśmiechnąłem się.
Postanowiłem zostać sam na tarasie i pomyśleć. Chciałem od nowa ułożyć sobie życie. Nadszedł najwyższy czas, już 1 stycznia...Nie wiedziałem jeszcze jak sobie poradzę, ale jakoś dam radę. Mam cudownych przyjaciół i rodzinę, którzy mnie wspierają. W końcu to nie koniec świata! Jest tyle niesamowitych dziewczyn, że na pewno jakąś znajdę.
Niedługo po 1 w nocy wróciłem do środka! Wtedy zaczęła się prawdziwa impreza do samego rana. Wytańczyłem się za wszystkie czasy! Coś koło 5:30 rozeszli się wszyscy goście. Chłopaki pojechali taksówką do domu, a ja z Agą zostaliśmy u Neymara. Śniła mi się Aneta... Że wróciliśmy do siebie i na dodatek okazało się, że to wszystko było moja wina! Ona była w ciąży i uwierzyłem, że to moje dziecko. Niestety okazało się, ze to jednak tego skończonego dupka. 
Obudziłem się cały spocony i przerażony. Miałem potwornego kaca i strasznie bolała mnie głowa. Ubrałem się i zszedłem na dół. Pożegnaliśmy się z gospodarzami i wróciliśmy do domu.
Nie sądziłem, że powrót do domu może być aż tak bardzo przykry. Na sofie razem z Sebą siedziała Aneta.

________________________________________________

Długo mnie tu nie było, ale nie sądziłam, że nie będę miała tyle czasu. Mam nadzieje, że rozdział się podoba i zostawicie po sobie ślad!
Do zobaczenia niebawem :)

3 komentarze:

  1. Zaskoczyłaś mnie. Nie spodziewałam się takiego obrotu spraw :D rozdział boski :* czekam na kolejny :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiedziałam! Sylwester w Hiszpanii z chłopakami z Barcy!Niezły obrót spraw no no ^^ Czekam na kolejny:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem pod wielkim wrażeniem. Wydarzyło się tu bardzo dużo, ale rozdział byś świetny. Czekam na next :*

    OdpowiedzUsuń